SZYBKIE ZDROWE JEDZENIE – TO MOŻLIWE

zdrowe gotowanie

 

Zdrowe jedzenie to jedna z rzeczy, która jest dla mnie niezmiernie ważna. Z jednej strony, ze względu na moją chorobę, o tle autoimmunologicznym, z drugiej zaś, na czas, który jak dla każdego, tak i dla mnie nie jest łaskawy i nie stoi w miejscu. Oczywiście jestem jeszcze młoda i taką się czuję, głównie psychicznie (fizycznie wiele osób też bierze mnie za młodszą, czasem wręcz smarkulę), jednak pomimo tego dotykają mnie już pewne zjawiska starzenia się. Tu siwy włos, tam pękające naczynka, albo gdzieś tam  zmarszczka, której w zasadzie nie widać nawet pod mikroskopem. Czasem myślę, że nad lustrem powinnam powiesić sobie karteczkę z napisem: "Co się gapisz i wyszukujesz mankamentów, idź stąd!"

To wszystko, bądź co bądź, z czasem dało mi do myślenia. Zadałam sobie nawet pytanie, czy mogę jakoś te wszystkie procesy zatrzymać? Totalną głupotą byłoby wypisywanie tutaj bzdur. Cóż nie da się, ale można je przecież spowolnić, a chorobę mocno uśpić i nadzorować jak w śpiączce klinicznej.

 

 

Ja i Hashimoto

O chorobie dowiedziałam się bardzo przypadkowo. Robiąc kolejne badania, idąc długą drogą niepłodności. Lekarz oczywiście zbagatelizował mój "nieco" wysoki poziom anty-TPO. Ja natomiast  byłam bardzo zaniepokojona i zaczęłam szukać i szukać. Nagle wszystko zaczęło się układać w jedną całość. Poszłam zatem do endokrynologa. Ten zaś zrobił badania, potwierdził chorobę, przepisał tabletki i na tym koniec. Podsumowując polską służbę zdrowia – zero wiedzy w temacie suplementacji, zero w zakresie diety. Postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Dieta w przypadku mojej choroby nie jest łatwa, ale można sobie wszystko tak przystosować, że nie jest praktycznie uciążliwa. Chleb piekę sama, bo gluten to mój wróg. Nabiału staram się unikać bo szkodzi. Do tego stosuję suplementację i chyba mam się lepiej, chociaż czasem jem pizzę czy hamburgera. W ciągu pierwszego półrocza z poziomu 1700 anty-TPO, zrobiło się 1200. Aktualnych wyników nie mam, ale niebawem zrobię i zobaczę co tam się podziało znowu. Na szczęście pewnie sporo z Was takiej, dosyć rygorystycznej diety, nie musi przestrzegać. Jednak i tak każdego z Was, będę starała się przekonać do zmiany nawyków żywieniowych.

 

5 litrów oleju na dwa miesiące

Ktoś ostatnio powiedział mi, że zużywa na dwa miesiące 5 litrów oleju. Szczena opadła mi prawie do podłogi. U mnie te 5 litrów mogłoby nie zużyć się nawet przez kilka lat. Właściwie to od jakiegoś czasu, prawie do zera, ograniczyłam spożywanie produktów smażonych na olejach, czy innych tłuszczach pochodzenia roślinnego. A pomimo to i tak zjadam smażone produkty.

Jak to robię?

Kiedy osiem lat temu powiedzieliśmy sobie sakramentalne TAK, a drugiego dnia, no może kilka dni później, rozpakowaliśmy kilka z otrzymanych prezentów, jednym z nich okazały się naczynia próżniowe i blender firmy Zepter. Przyznam, podchodziłam początkowo trochę sceptycznie do produktów tej firmy, głównie ze względu na cenę, która wydawała mi się za wysoka jak na mnie. Dopiero użytkowanie tych naczyń i sprzętu, uświadomiło mi, jak dobre jakościowo są te produkty. Postanowiliśmy zatem, zainwestować w naczynia do gotowania firmy Zepter. Początkowo do każdego smażenia dodawałam tłuszcz. Głupotą to było totalną, skoro mogłam to robić bez jego dodatku i nie truć się. Pewnego dnia nastąpił u mnie przełom i wyrzuciłam olej do kosza, no dobra nie wyrzuciłam, ale od tego czasu stosuję tylko na zimno, a i tak raczej oliwę, bądź olej lniany.

 

Zaskoczenie – bez tłuszczu smaczniej

To zadziwiło mnie maksymalnie. Dopiero, kiedy odstawiłam olej, poczułam prawdziwy smak mięsa. Aromatyczny, intensywny smak. I zdrowy! To samo dotyczy warzyw, owoców i innych.

Długo zastanawiałam, się nad pewną decyzją. Miałam spore obawy jak odbierzecie, moją decyzję. A jaka to decyzja? Dla mnie odrobinę przełomowa na drodze do zdrowego stylu życia. Postanowiłam zgłębiać swoją wiedzę ogólnie o zdrowiu. Na własną rękę, bez żadnych zobowiązań. Studia to byłaby przesada, w momencie, kiedy większość sił jednak, chcę poświęcić kształceniu się w temacie fotografii. Pamiętacie?

Ponadto zostałam Doradcą zdrowego stylu życia*, w firmie Zepter, co jeszcze bardziej zmotywowało mnie do tego, aby jeszcze bardziej dbać, o siebie, swoje zdrowie i zdrowie bliskich, a także poniekąd może i Wasze. Założyłam w związku z tym nowy, dodatkowy fanpage ma fejsie. Na fanpage Doradca zdrowego stylu życia, wszystko będzie kręciło się wokół tego tematu. Natomiast na blogu będę publikować tylko część informacji z nowego fanpage. Głównie kulinarne. Dlatego też zainteresowanych, zapraszam do polubienia tego nowego miejsca na fejsie, tak aby nic Wam nie umknęło ;)

Szybkie zdrowe jedzenie to możliwe!

Jest lato, słonecznie pięknie, ale upalnie, co powoduje u mnie napady kuchennego lenistwa. Lubię gotować, ale kiedy temperatura w kuchni zbliżona jest, do tej z sauny, to jedyne co mogłabym tam robić, to leżeć. Dlatego też, lubię w takie dni, spędzać tam, jak najmniej czasu. Najpiękniejszy jest fakt, że mogę sobie na to pozwolić. A to za sprawą magicznej pokrywy szybkowarowej Syncro-Clik-2, właśnie z Zeptera. Pyszny, zdrowy obiad jest gotowy w 15 minut, a do tego bomba witaminowa, da się? Da!

Leczo w piętnaście minut, oczywiście łącznie z przygotowaniem produktów.

Wszystkie składniki przygotowujemy jak na normalne, zwykłe leczo. Pieczarki wystarczy umyć, nie ma potrzeby aby je obierać. Wszystko ładujemy do naczynia Zeptera o średnicy 20 bądź 24cm ( te oznaczone koroną, są przeznaczone do gotowania z pokrywą szybkowarową), zamykamy. Czekamy chwilę, aż czerwony wskaźnik ciśnienia, znajdujący się na pokrywie przesunie się do góry. Od tego czasu liczymy czas gotowania. W przypadku leczo jest to około 6-7min.

 

leczo na szybko leczo z szybkowaru

 

Dlaczego gotowanie z pokrywą szybkowarową jest fajne:

SZYBKO – czas gotowania skraca się nawet do 80%

ZDROWO – produkty podczas skróconego czasu gotowania zachowuj naturalne wartości odżywcze.

OSZCZĘDNIE – nawet do 60% mniej zużycia energii.

ŁATWO  – kładziesz pokrywę na naczyniu, obracasz pokrętło i tyle.

BEZPIECZNIE – dodatkowy zawór bezpieczeństwa.

TECHNOLOGICZNIE – wbudowany termokontroler.

zepter garnki zepter

 

Przykładowy czas trwania gotowania z pokrywą

Ziemniaki – 7 min

Rolady – 15-25 min

Wieprzowina peklowana – 15-20 min

Kompot jabłkowy – 1-3 min

Gulasz – 15-20 min

Rosół  wołowy – 35-40 min

Bigos – 25 min

 

Chciałabym raz w tygodniu ugotować, usmażyć, upiec,  ogólnie wypróbować i napisać wpis o gotwaniu w systemie naczyń Zepter, dań, których nie gotowałam jeszcze, bądź takich, które Wy chcielibyście, abym zrobiła i opisała wrażenia z gotowania i jedzenia ;)

To byłby taki cotygodniowy cykl kulinarny, dotyczący zdrowego żywienia. Wy podajecie nazwę potrawy, a ja testuję, jak naczynia Zeptera sprawdzają się w danym przypadku i oczywiście bez dodatku grama tłuszczu pochodzenia roślinnego (np. placki ziemniaczane bez tłuszczu itp.)

To na tyle! Po leczo zostało tylko miłe wspomnienie. Smak był pierwszorzędny ;)

To co gotujemy w przyszłym tygodniu?

PS. Jeśli chcesz poznać dwa sposoby , jak zostać szczęśliwym posiadaczem naczyń Zepter, pisz na fanpage Doradca zdrowego stylu życia.

* Ciekawostka, ceny na stronie internetowej firmy Zepter, są dużo wyższe niż może zaproponować Doradca.

  • Też bardzo zmieniłam nawyki żywieniowe-właściwie odkąd wyprowadziłam się z domu.A potem szczęściem było nabyć męża, który godzi się na każdy kulinarny eksperyment i prawie każdą zmianę :)

  • Ola

    Kiedyś byłam na szkoleniu gdzie jednym z punktów było zdrowe gotowanie z Zepterem. Garnki super, ale ceny nie zachęcały

    • Faktycznie ceny nie należą do najniższych. Mnie jednak przekonała późniejsza oszczędność. Przede wszystkim czasu, a jak i później się okazało i rachunków za gaz :) Ale jeszcze jedno mi się spodobało. A mianowicie ekologiczne podejście. Mam już naczynia Zeptera od kilku lat i kilka innych sprzętów od ośmiu lat. I póki co nie muszę ich wymieniać, a nawet nie sądzę, żeby w stosunku do naczyń do gotowania kiedykolwiek się to zmieniło. Każdy jednak ma jakieś granice wydatków i ja to zawsze szanuję ;)

  • Lorelai

    Pamiętam garnki Zeptera z mojego rodzinnego domu. Miło powspominać. Napewno rodzice mniej czasu dzięki nim spędzali w kuchni ;)