ŚWIADOMY TURYSTA TO NAJLEPSZY TURYSTA

 

Wymarzone długo planowane wakacje, pełne wrażeń, nowych doświadczeń, a czasem nawet niepohamowanych zachowań. Gdzieś na końcu świata, gdzie nikt nas nie zna, gdzie pozostajemy w naszym mniemaniu całkowicie anonimowi. Gdzie wydaje nam się, że do wielu niecodziennych zachowań mamy prawo, a  granice przyzwoitości gdzieś się po prostu rozmywają. Często dopiero gdzieś na krańcu świata, wychodzi z nas prawdziwe JA. A naszych zasad, do których się zwykle stosujemy, niejednokrotnie nie pakujemy do bagażu.

Świadomy turysta

Świadomość to coś co warto doskonalić, ponieważ to ona pozwala nam, zrozumieć otaczający nas świat, ale przede wszystkim, pozwala nam poznać siebie samych. A nierzadko siebie znamy najmniej.

Dopiero kiedy, krok po kroku, dowiadujemy się czym jest świadomość, dociera do nas to, jak wiele jeszcze musimy się nauczyć.

To właśnie mnogość atakujących zewsząd problemów, doprowadziła mnie do takiego stanu, że postanowiłam bliżej poznać i zrozumieć te problemy. Bo tylko wtedy kiedy zrozumiemy mechanizm ich działania, możemy im stawić czoła.

Ta właśnie fascynacja do świadomości, zaprowadziła mnie na warsztaty świadomej turystyki, które odbyły się w Żorach, a prowadzone przez post-turysta, skutecznie zaciekawiły mnie tym tematem… Lecz nie byłoby to możliwe, gdyby nie inicjatywa Żorskiej Organizacji MALOKA.

Co to ta turystyka

Niby człowiek wie czym jest turystyka, niby wie co charakteryzuje turystę, niby zna powody podróżowania, ale prawdę mówiąc, dopiero prawdziwa dyskusja, może nam to naprawdę uzmysłowić. Czyjeś doświadczenia konfrontowane z doświadczeniami innych, albo spojrzenie na problem oczami innych. Zderzenie poglądów odgrywa tutaj pierwszoplanową rolę.

Co mnie osobiście zaciekawiło w warsztatach?

Przede wszystkim wątek dotyczący fotografii, a szczególnie tej portretowej. Kiedy robiąc zdjęcie, możemy doprowadzić do "uprzedmiotowienia" fotografowanego. A dlaczego uprzedmiotowienia? Najczęściej dzieje się tak kiedy, robimy to zdjęcie nie pytając o zgodę fotografowanego. Tutaj często pojawia się dylemat. Z jednej strony najlepsze zdjęcia wychodzą z ukrycia, kiedy fotografowany, nie wie o tym, wtedy zachowuje całkowicie swoją naturalność. Z drugiej strony, my sami nierzadko czujemy się oburzeni, kiedy ktoś zrobi nam takowe zdjęcie.  Cóż więc należałoby zrobić w takiej sytuacji? Być może zapytać o pozwolenie, może zaproponować rewanż? Macie jeszcze jakieś inne pomysły jak to etycznie ugryźć?

Jak wiecie, jakiś czas temu cztery ciekawe, pełne wrażeń dni, spędziłam w Paryżu. Możecie poczytać o tym wypadzie we wpisach PARYŻ W PIGUŁCE – 32 GB WSPOMNIEŃ CZ.1 oraz PARYŻ W PIGUŁCE – MOIM ZDANIEM CZ.2. Podczas tego wyjazdu, jeszcze tego całkowicie nieświadoma, miałam okazję na własne oczy zobaczyć to zjawisko "uprzedmiotowienia". Wtenczas cała sytuacja rozśmieszyła mnie do łez, a jednocześnie była żałosna i mnie zszokowała. Akurat wracaliśmy z obiadu (żabie udka i te sprawy), kiedy to grupa Hindusów robiła sobie grupowe zdjęcie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że obok ich fotografa, stanęła jedna osoba z naszej grupy i bez żadnych zahamowań zaczęła robić im zdjęcia. Sytuacja powtórzyła się wielokrotnie w stosunku do ludzi odmiennej urody. Teraz mądrzejsza o te warsztaty, doszłam do wniosku, że dla tej osoby Ci ludzie byli większą atrakcją niż Wieża Eiffla ;)

A teraz odpowiedzcie sobie na kilka pytań.

Jak często strzelacie fotki? Jak często celujecie w obiekt aparatem? I w końcu jak często używacie klatki fotograficznej?

Czy te pytania nie kojarzą się Wam z jednym, z polowaniem?

Chyba coś w tym jest. I tylko od nas samych zależy czy będziemy fotografami czy łowcami.

Podsumowanie – świadomy turysta

To był tylko jeden z poruszanych problemów turystyki, a jest ich wiele, wiele więcej. Najważniejsze, żeby niezależnie od tego gdzie jesteśmy, szanować się wzajemnie, szanować zwyczaje i kulturę innych, nawet kiedy jej nie rozumiemy. Starajmy się raczej ją poznać, a może nas niejednokrotnie pozytywnie zaskoczyć.

Na stronie post-turysta, oczywiście można znaleźć wiele interesujących artykułów i wiele można sobie uświadomić, a także wiele nauczyć. Jednak pomimo wszystko polecam udział w ich szkoleniach. Jest ciekawie, nieraz zaskakująco, zabawnie, a najciekawsza jest wymiana doświadczeń i dyskusja. Chętnie wzięłabym udział ponownie.


Kto jeszcze nie wie, że Śląsk też jest piękny. We wpisie ATRAKCJE NA ŚLĄSKU – SPONTANICZNIE CZ.1 niech się więc przekona. Niebawem druga część.

  • Świetny post! W 100% zgadzam się z tym, że dobry turysta to świadomy turysta! Czyżby zainspirowała Cię książka „Apetyt turysty. O doświadczaniu świata w podróży” Anny Wieczorkiewicz?
    Ja staram się ujęte w niej myśli wcielać w życie!
    Pozdrawiam!

  • Sama zdjęć za bardzo nie robię, bowiem do dyspozycji mam tylko telefon i jakoś w sytuacjach, gdy jestem pełna zachwytu zapominam o uwiecznieniu tej magicznej chwili na zdjęciu… Chociaż czasem byłoby warto ;) Tak sobie kminiłam kiedyś nad wyjściem z takiej sytuacji. Może po zrobieniu zdjęcia warto by po prostu podejść do sfotografowanej osoby, pokazać dzieło i zapytać, czy danej osobie nie przeszkadzałoby zatrzymanie go dla siebie, czy woli jednak by zdjęcie usunięto? Niby to pytanie po fakcie, ale wtedy nie traci się spontanicznych fotografii ;)

    • Gorzej kiedy powie, żeby skasować, a zdjęcie będzie perfekcyjne. To byłby ból :)

  • W Azji, gdzie obecnie się znajduję, jest to powszechne. Wszyscy robią Azjatom zdjęcia, mistrzami są Chińczycy, którzy robią fotki każdemu i wszystkiemu :) Bez pytania, straszne to jest, faktycznie jak polowanie. Sama staram się pytać ludzi czy mogę im zrobić zdjęcie, a i tak mam wrażenie, że coś jest nie tak. I kolejna rzecz – robiąc non stop zdjęcia zapominamy o patrzeniu na świat nie przez obiektyw…
    Fauny blog, będę wpadać częściej. Jeśli masz ochotę poczytać o Azji zapraszam na Gadulec.me! ;)

    • Chińczycy to głównie z tego znani jeśli chodzi o podróżowanie ;)