PRAWDZIWY PRZYJACIEL NIGDY NIE ODCHODZI

Bardzo często zastanawiałam się czy prawdziwi przyjaciele naprawdę istnieją. Zastanawiałam, ponieważ nie raz, miałam chwile zwątpienia. Szczególnie w chwilach kiedy ich tak bardzo potrzebowałam, a niestety byłam wtedy sama jak palec. W końcu nadszedł czas kiedy zrozumiałam, że każdy ma swoje życie i nie może się całkowicie poświęcić nawet dla najlepszego przyjaciela.

przekonaniu, że w życiu można liczyć tylko na siebie, żyłam przez wiele lat. Unikając w ten sposób wielu rozczarować i smutków. Teraz z perspektywy czasu uważam, że to było bardzo tchórzowskie zachowanie. Ucieczka od własnych słabości i niedoskonałości, a może po prostu strach przed odrzuceniem. A to czy prawdziwi przyjaciele istnieją, w wielkiej mierze zależy od nas samych, od tego czy my potrafimy też być takimi przyjaciółmi z krwi i kości. Ile dobra damy innym tyle do nas wróci.

Prawdziwy przyjaciel – kto to?

Prawdziwy przyjaciel to ktoś, kto bezinteresownie daje drugiej osobie tyle dobra, ile tylko potrafi i stara się jak najwięcej wnieść do relacji. Wspiera i nie ocenia. Prawdziwy przyjaciel po prostu jest.

Prawdziwy przyjaciel, ktoś który mimo, że jest abstynentem, pomoże ci wypić piwo którego nawarzyłeś

Najlepszym przyjacielem jest ten, który nie pytając o powód, potrafi sprawić, że znów wraca radość

Prawdziwa przyjaźń nie polega na tym by być nierozłącznym, ale na tym, że nawet kiedy jest się oddzielnie, nie zmienia się nic

Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać.

Antoine de Saint-Exupéry

Trzeba wielu lat by znaleźć przyjaciela, wystarczy chwila by go stracić.

Stanisław Jerzy Lec

Prawdziwy przyjaciel nigdy nie odchodzi

Nawet kiedy rozdzieli nas największy mur, jakim jest śmierć, on zawsze będzie żył w nas, w naszych sercach. Tak jak mój najlepszy przyjaciel, przyjaciel pies. Przyjaciel, który zawsze był przy mnie i nigdy nie zawiódł. Przyjaciel, którego łapa położona na mojej ręce, koiła największy ból. Przyjaciel, który zawsze na mój widok cieszył się, jakby był to jego najlepszy dzień w życiu, bezwarunkowo, bezinteresownie, najlepiej jak potrafił. Dzisiaj już go nie ma wśród nas, chociaż jeszcze kilkanaście godzin wcześniej, jeszcze patrzył mi głęboko w oczy. Tak jakby chciał się pożegnać i powiedzieć było tak pięknie. To spojrzenie do końca życia zapamiętam. On już wiedział…

Ale on żyje we mnie, we wszystkich wspomnieniach. Nigdy go nie zapomnę i nikt mi go nie zastąpi. Mi też było tak pięknie. Nawet kiedy po kryjomu zjadłeś mi obiad, a tak prawdę mówiąc zwinąłeś tylko kotleta, nawet kiedy pogryzłeś buty, a raczej odgryzłeś sam koniuszek i wtedy kiedy przeżyłam te najwspanialsze chwile, kiedy tuliłeś się do mnie, albo śmiesznie podgryzałeś mi ucho. I kiedy po cichutku nocą wkradaleś się do mojego łóżka, delikatnie tak, żebym nie zauważyła. Chociaż nie pozwalałam Ci na to, to i tak to było miłe. W dodatku potrafiłeś rozśmieszyć jak nikt inny. Zakopując pod kołderką kiełbaskę, której nie potrafiłeś już zjeść, albo płacząc kiedy nie potrafiłeś znależć kryjówki dla reszty jedzenia. Byłeś najlepszym, prawdziwym przyjacielem, tak nagłe odejście to prawdziwy cios. Żegnaj…

DSCF8250 DSCF6538 DSCF6175 20140331_175919 20140331_181730 20141004_193831 diablo - Kopia 2006_09280180 0c183b7d42


 

  • Koharu Gosia

    Na ten wpis trafiłam w idealnym momencie: parę dni temu musieliśmy uśpić mojego pieska. Miał nowotwór jelita, przypadek nie do zoperowania. Dziękuję za ten tekst.

  • Aż ciężko patrzeć na zdjęcia na których był tak radosny. W moim domu od zawsze był pies-śmierć pierwszego psa była bardzo trudna i długo zastanawiałam się nad kolejnym, ale po kilku latach się pojawił i jest cudowny, choć zupełnie inny, ale baz wahania najlepszy przyjaciel, który zawsze jest. Teraz pojawiły się problemy zdrowotne, długa historia z pseudoweterynarzem, ból, cierpienie, strach, ale mam nadzieję, że wszystko pójdzie w dobrym kierunku.

    • Trzymam kciuki bardzo mocno.
      Ja jeszcze nie jestem gotowa na kolejnego, ale póki co mam takiego łobuza

      • Słodziak <3
        Nic dziwnego, ponad 3 lata czekałam i zbierałam się w sobie przed pojawieniem się przyjaciela rodziny.

  • Współczuję :-(

  • Rozbeczałam się. 3 lata temu mój teść pożegnał swojego najlepszego przyjaciela, jakiego kiedykolwiek miał; tworzyli wręcz jedno. Też czworonożnego. Płakaliśmy po nim wszyscy, pomimo, że w ich rodzinie był 11 lat, a ja go znałam tylko rok. Wyjątkowy, mądry, wspaniały, wierny. Kiedyś się spotkamy. (*)

    • Nasz był z nami 9 cudownych lat. Tak bardzo ciężko jest mi pogodzić sie z jego odejściem. W domu zapanowała, taka niesamowicie wielka pustka i głucha cisza. Łzy same płyną po policzkach…