PERFEKCJONIZM – PUŁAPKA CZY ZALETA

perfekcjonizm pułapka czy zaleta

 

Na swojej liście czytelniczej czy obserwatorskiej polskiej blogosfery, mam kilka blogów, do których wracam regularnie, ale są też takie, które odwiedzam raz od czasu, oraz takie na które trafiam całkiem przypadkowo. Niestety z przykrością muszę przyznać, że częściej wracam do tych, które mają nienaganny wygląd, zdjęcia są perfekcyjnie dopracowane, a wpisy pojawiają się z niemal idealną regularnością. Często już na wstępie opuszczam te, które są jakby to delikatnie określić, zaniedbane, niedopracowane, nieperfekcyjne. I właśnie od pewnego czasu w głowie kłębi mi się temat perfekcyjności.

Czy ta cecha jest taka dobra, na jaką wygląda, na pierwszy rzut oka?

W tym wpisie, bardziej lub mniej, jednak subiektywnie chcę podejść do tego tematu.

 

Odkąd pamiętam perfekcyjność była cechą, którą zawsze miałam na piedestale innych. Wiecznie chciałam być lepsza, wiedzieć więcej, rozwijać się, jednym słowem być perfekcyjna. Kilka dni temu, pod wpływem jednej osoby, mój światopogląd w tym temacie jednak trochę się zmienił. Właściwie w momencie kiedy zaczęłam się zastanawiać, gdzie jest granica pomiędzy prawdziwym Ja, a tym wyimaginowanym, jakim chciałabym być. Zaczęłam się też zastanawiać, czy to dążenie do perfekcyjności, nie jest przypadkiem, oznaką braku akceptacji własnej osoby. Coraz częściej myślę, że to może być poniekąd prawdą.

 

Perfekcjonizm jako pułapka

Często zastanawiam się, na ile życie pewnych blogerów jest takie perfekcyjne jakim je przedstawiają. Czy w ogóle da się tak żyć, ciągle na sto procent i ciągle wszystko kontrolując. A może to tylko maska, za którą skrywają się niepowodzenia i desperacja. Nie wiem nie mnie to oceniać, jednak czasem mam wrażenie, że właśnie tak jest. Nie można być idealnym, mieć idealnego domu, małżeństwa, czy dzieci. Natomiast z całą pewnością można wszystko pokazać właśnie w ten sposób.

***

Znam kogoś kto uważa, że jego małżeństwo jest idealne. Za każdym razem kiedy temat wspólnego życia jest poruszany, ta osoba podkreśla perfekcyjność partnera i w ogóle małżeństwa i szczyci się tym niesamowicie, całkowicie nie zdając sobie sprawy z tego, że nikt nie wierzy w to przerysowane, idealne małżeństwo. Głównie dlatego, że na pierwszy rzut oka, widać jak wiele problemów jest zamiecionych pod dywan i nigdy nie rozwiązywanych. Samo to jak do siebie się odnoszą, jak o sobie mówią daje sporo do myślenia. Po prostu czasem niektórzy nie widzą swoich problemów. A to gorsze niż, problem w radzeniu sobie z nimi.

Mojemu małżeństwu daleko do ideału. A jednak ostatnio ktoś mi powiedział, że uważa nasz związek za najbardziej udany. W zasadzie nawet trudno mi było w to uwierzyć. Mamy wiele problemów, które czasem przygniatają nas w sposób bestialski. Niepłodność, poronienia, a do tego ja czasem mam problem ze swoimi emocjami. Te problemy nieraz są starterem do naszych kłótni, ale pomimo tego staramy się jakoś rozwiązywać przeciwności losu i radzić sobie z nimi. Czasem lepiej, czasem gorzej, ale nigdy nie zatrzymujemy się w martwym punkcie, tylko szukamy wyjścia z sytuacji. Czasem myślę, ale moje małżeństwo jest popaprane, ale kiedy patrzę na inne, na pozór idealne, dochodzę do wniosku, że moje jest prawdziwe, autentyczne i jednak cudowne, bo płynące z prawdziwej miłości.

IMG_1914

 

***

Skrajny perfekcjonizm prowadzi do ciągłego niezadowolenia z siebie i innych. Może bardzo utrudniać wspólne życie i pozbawić nas dystansu do siebie, ale przede wszystkim doprowadzić do stanu ciągłego kontrolowania się i pozbawienia autentyczności.

Przyznać muszę, że trochę wpadłam w tą pułapkę, ale bez przesady. Jeśli mam w danej chwili coś lepszego do roboty, czy po prostu mi się nie chcę, to w domu potrafi zapanować niezły bałagan. Z drugiej jednak strony, nigdy nie chciałabym zaprosić gości do domu, gdzie można przewrócić się o leżącą na podłodze suszarkę. Dobra to już może i byłaby przesada, ale zdarza mi się w sypialni tona niewyprasowanych ubrań, czy bałagan w moim kąciku szyciowym (głównie dlatego, że ktoś mi tu obiecał koniec remontu, a efektów brak ;)). Pomimo wszystko kocham porządek, czasem niemal perfekcyjny i perfekcyjną czystość. Dlatego też często sprzątam.

***

Wyobraźcie sobie niechlujnego szefa i perfekcyjnego pracownika. Współpraca nie będzie należała do najbardziej udanych. Dla szefa wszystko będzie odbywało się zbyt wolno, a pewne rzeczy będą nawet niepotrzebne. Zrobiony na odpieprz projekt to nie w moim stylu, ale ślęczenie godzinami nad najdrobniejszymi szczegółami, tez nie zawsze mają dla mnie sens.

Jak rozwiązać ten dylemat? Zostać niezadowolonym szefem, wymagającym zbyt dużo, czy pozostać pracownikiem nie mogącym rozwinąć skrzydeł. Być może zostać freelancerem ;)

***

Chcesz sprawdzić czy może masz problem z nadmiernym dążeniem do perfekcyjności, zrób mini test. Mnie moje odpowiedzi trochę zaniepokoiły.

 

Perfekcjonizm – zalety

Dążenie do bycia lepszym, to nic złego jeśli się wie, gdzie znajduje się magiczna granica, pomiędzy własnym Ja, a tym wyimaginowanym. A ta często bardzo się zaciera, zaczynamy gubić się i szybko wchodzimy na drogę poszukiwania w sobie ideału i dążenia do niego. Niestety nigdy go nie znajdziemy i nie osiągniemy, ponieważ ideały nie istnieją. A my będziemy szukać i szukać, nigdy nie będąc na tyle zadowolonym z siebie oraz otoczenia, aby być szczęśliwym i niezestresowanym. Czasem lepiej odpuścić, wyluzować, niż kreować coś co nie istnieje. Warto przystanąć, zastanowić się, uświadomić pewne sprawy i zacząć walczyć z własnymi lękami, bo skrajny perfekcjonizm to nic innego jak lęk przed nieprzewidywalnością życia…

 

A Ty co sądzisz o perfekcjonizmie?

  • paula-wizaż

    świetny wpis! mam bardzo podobną opinię na ten temat:)

  • Dla mnie perfekcjonizm to problem, z którym czasami ciężko jest mi sobie poradzić. Pamiętam, jak na studiach, wszystkie projekty zajmowały mi dużo więcej czasu niż reszcie, bo ja przecież musiałam mieć perfekcyjnie, sprawdzony każdy wzór, dobrze pociągniętą każdą kreskę. Kończyło się oczywiście na niższych ocenach, bo oddawałam prace po terminie, nie miałam czasu, żeby przyłożyć się do nauki na egzamin itd. Zazdrościłam ludziom, którzy nie mają z tym problemu i nadal ich podziwiam. Nno, ale oni podziwiają mnie, że mam wszystko takie idealne i dopracowane ;)

  • Zastanawiam się właśnie. Bo dla mnie to o czym piszesz, że to chęć bycia najlepszą i wiedzieć więcej – to ambicja. Perfekcjonizm to męczyć się z każdym drobnym szczegółem i ciągle odczuwać, że czegoś tu jeszcze brakuje. O ile pierwsze pochwalam i podoba mi się bycie ambitnym, a o tyle do drugiego mi daleko, ale czasami też trochę bliżej.
    A małżeństwo mam bardzo fajne :-) i bardzo je lubię.

    • Z ambicją akurat też trzeba uważać, żeby nie okazała się przerostem ambicji ;) Zawsze są jakieś granice :)

      • Dlatego wolę doskonałość niż perfekcjonizm :)

  • Świetny wpis! Zgadzam się, że z perfekcjonizmem nie ma co przesadzać. Super jest, jak mamy własne cele i chcemy je jak najlepiej zrealizować, ale trzeba wiedzieć kiedy luzować i nie utykać na szczegółach. Też jestem trochę perfekcjonistką i ten przykład z szefem jest bardzo życiowy. U mnie to był jeden z głównych powodów rezygnacji z pracy :)

  • Zgadzam się, perfekcjonizm ma więcej wad niż zalet. Dążenie do bycia jak najlepszym w tym, co się robi, jest bardzo dobre. Dążenie do perfekcji jest strzelaniem sobie w kolano.

  • Przesadny perfekcjonizm prowadzić może niestety do nieustannej frustracji. U mnie niestety tak często było. Skutecznie z nadmiaru perfekcjonizmu wyleczył mnie mój synek. Przy dziecku nie jestem w stanie być ze wszystkim na 100% i dobrze, bo by mi uciekały najpiękniejsze chwile życia. Pęd za ideałem nie jest tym co teraz mnie najbardziej pochłania… za dużo mam na głowie :) choć do bałaganu gości nie wpuszczę a i o swego bloga staram się dbać :)

  • Ja tak samo jak ty bardzo zwracam uwagę na wygląd bloga. Niestety ale te „brzydkie” zostaną przeze mnie zapomniane. Choć wiem że nie wszyscy się z nami zgodzą. Jakiś czas temu napisałam wpis dotyczący najgorszych blogów kulinarnych, który wymieniał wszystkie przeszkadzające mi elementy gorszych kulinarnych blogów. Były pod wpisem różne głosy ;)

    • Jeśli chodzi o jedzenie to wg mnie najważniejsze są zdjęcia, które wręcz muszą być ciekawe i do tego, aż smaczne żeby czytelnik nie zwiał z tego miejsca. Znowu muszę przyznać, że ja tak właśnie do tego podchodzę. I właśnie blogi kulinarne przeglądam najszybciej, oczywiście zwracając uwagę głównie na zdjęcia. Inne blogi mogą przekonywać mnie w inny sposób, z lepszym bądź gorszym efektem. Co nie zmienia faktu, że jestem wzrokowcem. Pomimo tego wszystkiego co napisałam, postanowiłam jednak tym wszystkim mniej dopracowanym miejscom dać szansę i bardziej im się przyjrzeć. Perfekcjonizm to dobra cecha, jeśli jest się świadomym gdzie postawić granicę. Ja się tego chcę nauczyć ;)

  • Bardzo ciekawa tekst, dlatego że ugryzłaś temat z innej perspektywy. O perfekcjonizmie można by mówić i mówić, ale zawsze warto przeanalizować swoje podejście do sprawy na danej płaszczyźnie. W życiu zawodowym perfekcjonizm to zaleta, przynajmniej dla mnie, choć znajdą się pewnie tacy, którzy będą cierpieć i narzekać na zbyt wymagającego szefa… W życiu prywatnym cenię sobie w ludziach ich wady: naprawdę nie trzeba być poukładanym pod linijkę by wzbudzić we mnie sympatię. Co do blogów – masz rację, też jestem estetką i wolę te dopracowane, ale niestety zdaję sobie sprawę że moje blogowanie pozostawia wiele do życzenia i dopracowania. Jako Nieidalnaanna zostawiłam sobie margines niedoskonałości, z mocnym postanowieniem poukładania wszystkiego małymi kroczkami :) .

  • lilka

    Perfekcjonizm – zmora jak mało co, ale sama chciałbym być w czymś perfekcyjna :-/ ironia

  • Jestem za odpuszczeniem i wyluzowaniem ;) Przecież jeśli się coś kocha, to robi się to i tak świetnie, dąży się do „lepszości’. A w życiu chodzi o to, by robić tylko to, co się kocha ;)
    Btw, polecam książkę Reginy Brett „Bóg nigdy nie mruga”- baaaaardzo uwalniająca :)

    • No to koniecznie muszę ją przeczytać! Już sobie zapisałam w zeszyciku ;)

      • Wczoraj obejrzałam ciekawy film na ten temat : „Aż do nieba”. Zderzenie 2 światów;)