Marzą mi się wakacje!

wakacje 2017

 

Ostatni czas to ekstremalna jazda bez trzymanki. Dodam tylko, ze na zepsutym rollercoasterze. Z jednej strony egzamin Mężozwierza, do którego nauki poświęcił 80% czasu. Te 20% stanowił sen i szybkie zapełnienie żołądka. Z drugiej strony moja firma i opieka nad Karolcią. Nie było mowy o ogarnięciu domu. Chociaż muszę przyznać, że do niedzieli jakoś to było. Później nastąpił czas wielkiego stresu przed egzaminem i wszystko odbiło się na porządku i ładzie domowym. A tym samym na porządku w głowie.


 

Pisałam ostatnio o tych 20 minutach poświęcanych dla siebie. Takich spokojnych i najlepiej spędzonych w samotności. No to się przyznaję bez bicia, będzie dobrze jeśli poświęciłam łącznie 5 minut. Zazwyczaj był to mega szybki makijaż. Jednak zawsze sumiennie robiłam demakijaż twarzy i nawilżałam skórę twarzy. A do tego nawilżającego zabiegu miałam okazję przetestować krem.


 

Marzą mi się wakacje!

 

Kiedy myślę o wypoczynku, zawsze przed moimi oczyma pojawia się jeden widok, jedno wspomnienie, jedno miejsce. Grecja.  Ileż to już czasu minęło od tego cudownego wyjazdu. Dokładnie cztery lata. Cztery długie lata, kiedy od tego czasu jedynymi wypadami były 18-sto godzinna podróż do Paryża w ciasnym autokarze i szybkie czterodniowe zwiedzanie, szybkie wypady nad polskie Morze i między czasie gdzieś tam góry. 

 

wakacje


platamonas

 

Teraz kiedy mamy już prawie lato, jak grzyby po deszczu na Instagramie, czy w innych social mediach, pojawiają się zdjęcia z wakacyjnych podbojów. A ja tylko patrzę i wzdycham. Wzdycham i patrzę. Wakacje. Nasze w tym roku są tak realne jak śnieg na Święta Bożego Narodzenia ;)


 

I tak sobie wzdycham. I wiem. Świadomie wybrałam drogę pod prąd, bo tylko idąc pod prąd można dojść do źródła. Kiedyś pojedziemy na wakacje. Na pewno.


 

Teraz kiedy nie ma na to szans, postanowiłam zabawić się w wakacje. I naprawdę celebrować każdy jeden dzień. Życie jest zbyt krótkie, żeby przeżyć je gdzieś obok. Jest też zbyt krótkie żeby musieć, a nie po prostu móc.

 

Misja nawilżenie mojej skóry

 

wakacje 2017

 

Cóż misja wakacje pewnie odwlecze się jeszcze w czasie. Ile? Kto wie. Jednak misja piękna ja, musi trwać. Zawsze. Tak jak wcześniej pisałam, miałam okazję przetestować krem. Krem marki La Roche-Posay Hydreane Legere.


 

Od dwóch tygodni codziennie rano i wieczorem stosuję ten krem, aby dokładnie i ze starannością ocenić i polecić bądź nie, ten produkt. Jest to krem z linii dermokosmetyków na bazie wody termalnej. Jak zapewnia producent, krem ma nawilżać i redukować wrażliwość skóry. I faktycznie nawilża i nie podrażnia skóry. Moja stała się bardziej odżywiona, ale przede wszystkim nie łuszczy się tak, jak wcześniej, kiedy to musiałam non stop robić peelingi. A to już niekorzystnie wpływało na stan mojej skóry. Ponadto formuła kremu wzbogacona jest o hydrolipidy – nośniki wody nowej generacji, dzięki którym bogata w selen woda termalna z La Roche-Posay wnika w skórę w sposób ciągły, działając nawilżająco i kojąco. Skóra staje się miękka i elastyczna, a jej wrażliwość zostaje stopniowo zredukowana, zapewniając jej długotrwały komfort. Skóra jest bardziej nawilżona i gładka.

Kremy ciężko ocenić ponieważ nie dają od razu efektu WOW. Po dwóch tygodniach jednak jestem w stanie ocenić, że krem La Roche-Posay Hydreane Legere nawilżył moją bardzo wrażliwą skórę i na pewno jej nie zaszkodził. Skóra jest mniej szara. Do ideału jeszcze daleko, ale jeśli jest poprawa, to muszę czym prędzej do swoich codziennych nawyków wrzucić sporą ilość wypijanej wody, wspomagając w ten sposób działanie kremu. Wody piję bardzo, bardzo mało.

Jeśli chodzi o sam krem, opakowanie już nie przyciąga tak uwagi jak opakowanie podkładu Vichy Dermablend, o którym pisałam w poprzednim wpisie. Na efekt oczywiście też trzeba zaczekać. Jednak najważniejszym jest to, że ten efekt się pojawia. Krem jest lekki, nie zapycha porów i naprawdę dobrze sprawdza się używany pod makijaż. Daję mu duży plus.

Więcej informacji o całej gamie Hydreane (bo to nie tylko ten jeden opisywany przeze mnie krem) znajdziecie na stronie producenta: tutaj


 

Kochani pochwalcie się gdzie jedziecie na wakacje?

 

PS. Jadę na wakacje! chyba tym was utwierdzę, że jednak wszystko może się zmienić z dnia nadzień ;)
 

 

  • KasiaDu

    Cześć,
    Możesz zdradzić gdzie wybierasz się na wakacje?
    Niedawno znalazłam Twojego bloga i jest bardzo inspirujący. Mam nadzieje, ze kiedyś uda mi się być podobnie szczęśliwą jak Ty.

    Pozdrawiam,
    Kasia

    • Prawdę mówiąc, jeszcze nie wiem. Może Grecja, może Turcja.
      Z całego serca życzę Ci abyś odnalazła swoje szczęście. Tylko nie czekaj, szukaj.
      Buziaki ?