MAMO DZIĘKUJĘ CI ZA…

 

Mama. Słowo tak bardzo mi znane, a jednocześnie niesłychanie obce, tak jakby znajdowało się miliony lat świetlnych ode mnie. Jednak tak bliskie, że wypełnia całe moje serce. Tak pozytywne, bo jest dla mnie synonimem miłości. Równocześnie, niestety, wypełnia mnie nie-matkę pustką. Pomimo tego zawsze będzie dla mnie słowem oznaczającym ciepło, troskę i miłość.

 

Mama, a na imię jej bezpieczeństwo.

W życiu, myślę niemal każdego człowieka, który doznał matczynej miłości, istnieje taki dziwny paradoks. Kiedy jest mały i niedojrzały za wszelką cenę chciałby stać się dorosłym, natomiast kiedy już to osiąga, nagle okazuje się, że jednak nieraz chciałby wrócić do tych beztroskich i bezpiecznych czasów, kiedy Mama była tarczą chroniącą przed wszystkim. Niestety magicznego przycisku, który przenosiłby w czasie, jak mi wiadomo nikt jeszcze nie wymyślił. A jedyną rzeczą, którą można zrobić to podziękować!

 

Mamo dziękuję Ci za…

 

Niezależność. Na całym świecie nie ma osoby, która lepiej by mnie tego nauczyła. To Ty pokazałaś mi jak być silną kobietą. Kobietą, która zawsze poradzi sobie z każdymi przeciwnościami losu. Jednocześnie dając mi poczucie bezpieczeństwa.

 

Cierpliwość. Patrząc z perspektywy czasu, określiłabym siebie, jako dziecko-szatan. Łobuz nad łobuzy. Ty jednak nigdy się nie poddałaś i robiłaś wszystko aby dobrze mnie wychować. Kiedy sobie teraz o tym myślę, dochodzę do wniosku, że odniosłaś sukces na tym polu.

 

Upór. W pozytywnym tego słowa znaczeniu. To dzięki Tobie nigdy nie poddałam się dążąc do celu, np. kiedy szukałam w domu słodyczy. Upór, którego mnie nauczyłaś, zawsze doprowadzał mnie do miejsca, w którym tak starannie ukrywałaś różnego rodzaju smakołyki.

 

Samodzielność. Dziękuję Ci za to, że dałaś mi tyle swobody, że mogłam stać się samodzielną. Chociaż wiem, że nie było to łatwe, biorąc pod uwagę fakt, że kiedy byłam już chyba w 8 klasie, Ty chciałaś dalej trzymać mnie za rękę na ulicy ;)

 

Wybaczenie. To chyba mocno związane jest z dzieckiem-szatanem ;) Niewiarygodne, ile matka może znieść.

 

Frytki. Robione bardzo późnym wieczorem, kiedy mi ich się tak bardzo chciało.

 

Wiarę. Nikt nigdy nie wierzył we mnie bardziej niż Ty. To niezwykle buduje. Góry można przenosić.

 

Akceptację. Moich wyborów. Szczególnie tych, którymi kierował głos serca.

 

Troskę. Kiedy rano ubierałaś mnie pod kołdrą, bo mi było za zimno, żeby spod niej wyjść. Kiedy jeździłaś ze mną po przeróżnych lekarzach, bo moje zdrowie było dla Ciebie najważniejsze. I kiedy krzyczałaś na na mnie, że zapomniałam wziąć leki. Dziękuję.

 

Ale przede wszystkim dziękuję bo nauczyłaś mnie jak KOCHAĆ. Nikt lepiej nie mógł mi tego pokazać.

 

Dziękuję

 

Jeśli będzie mi dane, to chciałabym być taką matką jaką jesteś Ty!