JAK ZWIĘKSZYĆ ILOŚĆ ENERGII I NIE PRZESPAĆ ŻYCIA

jeshoots.com

 

Kiedy miałam dwa lata, bez żadnych problemów wchodziłam na płot. Kiedy jeszcze trochę podrosłam, każde drzewo w okolicy było przeze mnie zdobyte. Niczym małpka właziłam na jedne czy drugie. Wielkość nie miała znaczenia. Biegałam, jeździłam na rowerze, jeździłam konno, skakałam i ciągle byłam w ruchu. Ciężko było mnie zwabić na jakikolwiek posiłek. Obiad jadałam oczywiście w biegu. A kiedy nadchodził wieczór, przygnębiał mnie fakt, że trzeba będzie iść spać. A co najważniejsze ADHD nikt u mnie nigdy nie zdiagnozował. Niestety od pewnego czasu pokłady energii zaczęły się wyczerpywać. Musiałam wziąć sprawę w swoje ręce.

 

Jak zwiększyć ilość energii i nie przespać życia

 

Kiedy zdiagnozowano u mnie chorobę o dziwnej nazwie Hashimoto (nie mylić z np. Kamikaze ;)), zaczęłam łączyć ze sobą znaczny spadek energii, ze spadkiem nastroju, czy ciągłym uczuciem zimna. Wtedy zrozumiałam, że moja tarczyca woła o pomoc. Postanowiłam jej pomóc. Zaczęłam czytać artykuły o powyższej chorobie, zapisałam się do grupy Hashimoto na fejsie, czy też udzielałam się na forum, ale przede wszystkim postanowiłam walczyć!

Na tym etapie życia, na którym jestem aktualnie, mogę powiedzieć mam mnóstwo energii i kiedy kładę się spać, intensywnie i z zapałem myślę już, co jutro będę robić. Co więcej, ograniczyłam nawet, ilość wypitych na dzień filiżanek kawy. W zasadzie piję ją teraz już tylko dla przyjemności, czasem dla pobudzenia. Nie wiem, który z poniższych punktów odegrał decydującą rolę, ale myślę, że każdy miał w tym wszystkim swoją zasługę. Zastosowanie się do chociaż kilku z nich, na pewno Ci nie zaszkodzi, a może tylko pomóc. Mi pomogło!

 

Jak zwiększyć ilość energii

 

1.  Wstawanie rano bez trudu to nawyk! Trzeba go sobie wyrobić i tyle. Wiem, że to niełatwe, ale możliwe. Dla chcącego nic trudnego, jak to się mówi.

 

2. Ciemna noc idealną na sen. Zadbaj o możliwie jak największe zaciemnienie w swojej sypialni. Może to być opaska lub zaciągnięte rolety. Ma być ciemno. Wtedy wytwarza się więcej melatoniny (tzw. hormonu nocy), która pomaga nam zasnąć i podnieść jakość snu. Nigdy nie bierz środków nasennych, one często powodują, że jesteśmy pozbawienie fazy REM, która jest niezwykle ważna przy regeneracji układu nerwowego.

 

3.  Ta sama ilość snu. Nawet w weekend kiedy wydaje się nam, że więcej snu pomoże nam w zwiększeniu energii. Niestety tak się nie stanie, kiedy nie obudzimy się w pożądanej fazie snu. Ponieważ każdy sen, ma wiele faz powtarzających się cyklicznie, co ok. 1,5h, najlepiej wstać po 6h lub 7,5h, znajdując się w najbardziej aktywnej fazie REM. Wtedy wstaniemy wypoczęci, ponieważ nasz mózg w tej fazie pracuje na najwyższych obrotach. Podsumowując, w weekend można spać o te 1,5h dłużej ;)

Chcesz wiedzieć więcej na ten temat, Michał Pasterski na swoim blogu bardzo przystępnie opisał temat wstawania w stosunku do faz snu.

 

4.  Kawa jest zdrowa. Badania naukowe pokazują, że można wypić do 5 filiżanek kawy.

 

5.  Kawa jest zdrowa, ale wypłukuje magnez z naszego organizmu. Zadbaj o jego prawidłowy poziom. Polecam też kontrolowanie poziomu żelaza.

 

6.  Lampa Bioptron Zeptera. Koloroterapia, kolor pomarańczowy, niebieski, zielony – naświetlanie w okolicy 7 kręgu odcinka szyjnego. Co prawda tego jeszcze nie próbowałam, ale kiedy tylko mam w domu tą lampę naświetlam sobie wszystko co się da i pomaga! Ostatnio miałam taką migrenę, że myślałam, że sie przewrócę, pół godzinki naświetlania i czułam się jak nowonarodzona ;)

 

7.  Światło czyni cuda. zadbaj o dobre naświetlenie w domu, wychodź na spacery, korzystaj z każdej dawki światła, szczególnie w te szarobure dni. Ciekawostką jest, że 10 minutowe naświetlanie twarzy Bioptronem Zeptera, zastępuje godzinny spacer.

 

8. Dieta! To temat rzeka. Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że jesteśmy tym co jemy.

Prawdę mówiąc, każdy musi sam dostosować ją do swoich potrzeb i znaleźć złoty środek. U mnie sprawdza się bezglutenowa. Czuję się lekko i energetycznie. A żołądek już mi nie mówi: "Co Ty znowu żresz wariatko".

 

9. Tlen ważny jest! Mózg lepiej pracuje jak jest dobrze dotleniony. Otwórz okna w domu, idź na spacer do lasu. Podnieść jakość powietrza przez oczyszczenie i zjonizowanie. Polecam wszystkim nawilżacz Triada z funkcją oczyszczania, jonizowania itp.

 

10. Nawodnienie.  Podobno ludzki organizm co 20 dni całkowicie wymienia wodę. Znaczy to tyle, że po wypitej dzisiaj szklance wody za 20 dni nie będzie śladu. Warto pić dobrą jakościowo wodę, bez metali ciężkich i innych paskudztw, a za 20 dni przekonać się czy coś się zmieniło ;)

 

11. Gorący prysznic. Chyba nic mnie tak nie pobudza jak gorący prysznic. A mówią, że niby zimny prysznic pobudza. Jedno jest pewne, czy ciepły czy zimny, na pewno pomoże.

 

12. Robić to co się lubi.  Odkąd zajęłam się na poważnie fotografią, kiedy tylko o niej pomyślę, od razu wypełnia mnie eneria i podniecenie. Myślę, że każdemu odkrycie swojej pasji nie zaszkodzi ;)

 

13. Popołudniowe drzemki to zło!  Chociaż czasem nie da się jej uniknąć, to po obudzeniu czujemy się jeszcze gorzej niż przed. Jeśli już musisz się zdrzemnąć, to zrób to w nietypowy sposób. Najpierw wypij kawę, a zaraz potem, oddaj się piętnastominutowej drzemce, ale nie dłuższej. Po tym wstaniesz z wielkim pobudzeniem ponieważ kawa właśnie zacznie działać.

 

14. 6 godzin snu wystarczy.  Niby to minimalny, zdrowy czas trwania snu, ale prawdę mówiąc nie każdy jest w stanie przestawić się na tak krótki sen. Ważne, żeby pamiętać o cyklicznych fazach snu i budzić się po przespanej wielokrotności 90 minut ;)

 

15. Kilka głębokich oddechów. Na pewno pomoże w sytuacjach kiedy musimy zachować trzeźwość umysłu.

 

Czy już wiesz jak zwiększyć ilość energii?

A może masz jakieś swoje sprawdzone sposoby na zwiększenie energii?

 


WARTO PRZECZYTAĆ!

JAK ZMIENIĆ SWOJE ŻYCIE I PRACOWAĆ DLA SIEBIE?

FOTOGRAFIA NA SZPILKACH – WIOSENNE WYZWANIE

 

  • Ewa

    Tekst faktycznie fajnie się czyta :) Ale… Powiem jak to u mnie wygląda…
    1. Poranne wstawanie nie jest dla mnie żadnym problemem :)
    2. Ciemna noc – jest zawsze ;) I przede wszystkim częściowo cicha (za oknami mam tory, ale praktycznie ich nie słychać jak się człowiek przyzwyczaji :p).
    3. Śpię z reguły po 5-6h i rano czuję się świetnie ;)
    4. Z reguły w ciągu dnia maksymalnie 2 filiżanki dziennie (oczywiście czarna).
    5. O tym , że wypłukuje magnez i inne elementy z naszego organizmu wie chyba każy – dlatego w sumie biorę magnez w tabletkach.
    6. Technika? Lampy? Nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić – głównie ze względów finansowych.
    7. A co zrobić, gdy ma się mieszkanie od tej ciemnej strony? :P Spacery to rozumiem, ale też czasami ciężko się zmotywować żeby ruszyć się gdzieś samemu ;)
    8. No właśnie – temat rzeka. W zeszłym roku zmieniłam dietę. Więcej jem warzyw, owoców, piję dużo wody z cytryną. Jak mięso to tylko indyk lub kurczak, które sa bogate w białko i staram się piec lub gotować mięso – ale nie smażyć (chociaż czasami się zdarza z braku pomysłu na obiad). Staram się jeść 5 małych posiłków dziennie. Zero słodyczy praktycznie (jakoś specjalnie mi nie „wchodzą”). Nie zamawiam jedzenia do domu. Ale i tak ciągle czegoś tu brakuje… :/
    9. Okno mam nawet otwarte w nocy, gdyż i zimą i latem jest u mnie gorąc straszny. Spacer – patrzeć pkt 7 ;)
    10. Co najmniej 2-2,5l wody dziennie więc to na plus ;)
    11. Chyba orzeźwił by mnie jedynie zimny prysznic bo jak jest ciepły to automatycznie chce mi się spać :p
    12. A co ma zrobić osoba, która nie ma tak na dobrą sprawę żadnego hobby? Próbowałam fotografii (mam analogówkę, fajna sprawa, ale wykańcza mnie finansowo ta zabawa), sportu, gry na instrumentach i wielu innych, ale nic mnie nie fascynuje jakoś specjalnie :/ Jestem akurat typem mózgowca niż sportowca. Chociaż ostatnio zaczęłam wykonywać w domu ćwiczenia (+ spacery, skakanka), aby zgubić kilka zbędnych kg (na karnety do siłownie i fitness naprawdę mnie nie stać).
    13. Drzemki odpadają :p Nie potrafię spać, gdy jest tak jasno :p
    14. Najlepiej to 5h snu – przynajmniej w moim przypadku.
    15. To przede wszystkim ;)
    No więc… Niby wszystko, a przynajmniej większość jest ok, ale ja nadal nie czuję jakiejś specjalnej energii życiowej. Siedząc w pracy, opada mi głowa. W domu nic mi się nie chce – zwłaszcza jak jest słonecznie na dworzu. Nie poruszam się samochodem. Kiedyś czytanie książek sprawiało mi frajdę, a teraz jak czytam to zamykają mi się oczy. Fakt faktem podobnie jak ty, mam chorą tarczycę, ale tylko niedoczynność (dawkę mam dobraną wg lekarza dobrze, wyniki są świetne). Do tego jestem osobą palącą, ale już coraz mniej. A i ostatnio nawet prawie, że odstawiłam alkohol :)
    Ale dalej nic – nadal brak energii. Kompletne zero. I co teraz?

    • Chora tarczyca to bardziej złożona sprawa. A czy lekarz zlecił jakieś badania oprócz TSH. Z tego co wiem samo TSH na odpowiednim poziomie nie świadczy o prawidłowej pracy tarczycy. Z resztą na facebooku jest grupa, na której są osoby, które mają o wiele większą wiedzę niż ja ;) Może jakaś wskazówka się tam znajdzie. Czasem przyczyny braku energii trzeba szukać gdzie indziej np. cukrzyca,alergia itp. Opcji braku energii jest niestety wiele. Trzeba się obserwować i nieustannie poszukiwać powodów. Życzę wytrwałości ;)

      https://www.facebook.com/groups/hashimoto.grupa.wsparcia/?fref=ts

  • Mądre mądrości :) Ostatnio odkryłam te 90-minutowe czasy snu i kiedy udaje mi się je wdrożyć to faktycznie działają. A nie udaje się zwykle wtedy, kiedy mój pies stwierdzi, że już się wyspał i pora po mnie podeptać :]

  • Zdecydowanie jestem rannym ptaszkiem (wstaję 5 – 6), śpię maksymalnie 7,5 h. Bardzo nie lubię tego uczucia, gdy wstanę później i jestem zmęczona i zła na siebie ;) Odkąd zaczęłam jeść owsiankę na śniadanie, zauważyłam, że od razu dzień się lepiej zaczyna i serio, lepiej się po niej czuję ;) Chcę wdrożyć na stałe regularne ćwiczenia, od 4 tygodni na razie jest w porządku, jednak te upały robią swoje i ciężko człowiekowi jeszcze ćwiczyć ;)

  • O kurcze, ale świetny tekst! Jak dla mnie – mnie pobudza pasja. Np. jak wiem, że zbliża się weekend podróżniczy (np. taki pod namiotem autostopem), to mogę wstać o 5tej rano i czuję się fantastycznie cały dzień. Ale jak wstaję w tygodniu codziennie o 5-tej i jadę do pracy, którą lubię, ale nie jest to spełnienie moich marzeń, wstaje mi się dużo ciężej ;) Dzięki za artykuł o fazach snu, przyda mi się. / Agata

  • Najbardziej ucieszył mnie chyba punkt 4. Dzięki! <3

  • Pod wszystkim się podpisuję. Tylko zamiast kawy, której nie lubię – zielona herbata. I dodam do tego jeszcze oddawanie się swojej pasji. To naprawdę bardzo pomaga – zawsze i wszędzie!

  • Ja śpioch pospolity wyrobiłam w sobie nawyk wstawania bladym świtem i w sumie już jakoś z tym nie walczę. Czasem sobie pośpię ale bez przesady i kiedy mogę staram się wstawać rano. O poranku z reguły też ruszam na trening i od czasu kiedy regularnie trenuję (fakt u mnie to ok. 4-5 razy w tygodniu) to mam również dużo więcej energii. Śpię z reguły ok 6 godzin i to mi raczej wystarcza bez problemu. Na pewno olbrzymie znaczenia ma dieta. Tłuste, słodkie i przetworzone rzeczy strasznie przymulają. Przestawienie się na niski indeks glikemiczny ma znaczenie ze względu na poziom naszej energii.

  • Genialna lista, mi samopoczucie mocno spada bez światła dziennego i słońca. To dlatego chyba zima to dla mnie okres uśpiony, a lato jest idealne :)

    • Ja to bym chciała cały rok mieć słońce, ciepło a nawet gorąco ;)

  • Najgorzej u mnie jest jest z regularnym chodzeniem spać. Jestem „sową” i zdecydowanie wolę później zasypiać i póxniej wstawać :)

    • Ja niestety też późno chodzę spać zazwyczaj, ale ostatnio codziennie wstaje o 5:00 rano i najgorsza jest tylko pierwsza minuta po przebudzeniu ;)

      • Ja znalazłam na na nią świetny pomysł. W pierwszej minucie po przebudzeniu zazwyczaj przewracam sie na drugi bok i śpię dalej. Ale staram się mobilizować ;)

  • Z większością się zgodzę, a nawet podpiszę obiema rękoma :) Jednak nikt mnie nie przekona, że 5 filiżanek kawy dziennie jest zdrowe. Kofeina zawarta w kawie negatywnie wpływa na pozytywne bakterie w naszym przewodzie pokarmowym, a jak one czują się gorzej, to lepiej czują się np. drożdżaki. Nie wspominając o wielu procesach chemicznych, którym poddawane sa ziarna kawy i co do których mam wątpliwości.

    • Prawda jest taka, że każdemu szkodzi co innego ;)

      • Z jednej strony tak, a z drugiej skoro kawa ma takie działanie a nie inne to nie jest tak, że jednemu szkodzi, a drugiemu nie. Po prostu jednym bardziej, a innym mniej. I bardziej chodzi mi tutaj o tą ilość 5ciu filiżanek dziennie. Bo umówmy się, że większość organizmów świetnie sobie poradzi ze śladową ilością.

        • Wszystko też zależy od rodzaju kawy, sposobu jej przygotowania itp. Pisząc ten punkt kawowy sugerowałam się trochę książką „Czy wiesz co jesz” Katarzyny Bosackiej i Małgorzaty Kozłowskiej- wojciechowskiej. Bardzo ciekawie poruszony tam został problem kawowy ;) Co do ilości kawy, różne źródła podają inne ilości. Akurat w książce są to 4 filiżanki ;) Podsumowując, myślę, że po zastosowaniu się przynajmniej do części punktów, mało prawdopodobnym jest spożywanie, aż takiej ilości kawy. Ponadto jeśli ktoś pije 2 kubki parzonej kawy na dzień, spożywa więcej kofeiny niż w 4 filiżankach espresso z ekspresu ciśnieniowego (espresso ze względu na małą ilość wody zawiera mniej kofeiny). Najzdrowsza jest kawa ziarnista, mielona bezpośrednio przed przygotowanie, najlepiej z ekspresu i z dodatkiem mleka – jest bardziej przyjazna dla żołądka.

          • No tutaj muszę się zgodzić z tym, że stosując inne punkty kawa nie jest tak potrzebna (chyba, że dla smaku). Brawo za zaangażowanie :) to prawda-przytoczona wersja kawy jest najzdrowsza. Będę się jednak upierać i powiem, że najzdrowsza nie znaczy zdrowa ;) Chociaż oczywiście raz na jakiś czas raczej mało komu zaszkodzi.

  • Mnie jeszcze pomaga rutyna i rytuały. Wieczorem przygotowuję ubrania na rano, sprzątam wszystko, żeby rano obudzić się w uporządkowanej sypialni. Mam też przygotowane wszystko, od czego należy zacząć dzień – oprócz ubrań jest woda, dziennik, motywator (książka, filmik, cokolwiek), materiały rozwojowe, narzędzia do pisania i wszystko ułożone po kolei, żebym nie musiała rano leżeć i ściemniać, że się zastanawiam od czego zacząć ;)

    • Chciałabym być tak poukładana, chyba jeszcze daleka droga przede mną ;)

  • Cześć, też jestem zdiagnozowaną haschimotką od 3 lat. Miałam podobnie jak Ty nagle byłam ciągle zmęczona, bolały mnie mięśnie i mimo, że 13 lat trenowałam zawodowo judo raptem mimo ciągłych treningów przegrywałam wszystkie zawody… Nie wiem czy wiesz, ale nasze schorzenie podobno ma podłoże psychiczne… Stres to największy sprzymierzeniec chorej tarczycy, dlatego ja zaczęłam porządkować swoje życie od eliminowanie stresu na dobre. To działa! :) drzemki są bardzo dobre, ale nie dłuższe niż 20 minut, potem wchodzimy w głęboki sen, który nas nie regeneruje, ale rozbija. Dodałam bym jeszcze muzykoterapie – moje absolutne 15 minut dziennie kiedy ładuję akumulatory. Zdrowe, racjonalne odżywianie i sport, sport i seks :) Buziak!

    • Tak wiem, stres tutaj odgrywa główną rolę. Staram się go wyeliminować, na tyle ile się da. Chociaż czasem nie mamy możliwości uniknięcia sytuacji „stresowych”.
      Muzyka, jak najbardziej, zapomniałam o niej :)

  • Najłatwiej mi się wstaje gdy jest jasno, stąd łatwo się domyślić co przechodzę zimą ;) Wspomagam się świeżym sokiem z pomarańczy – jedna szklanka, to minimum. Kawy nie pijam wcale, za to herbatę piję nałogowo ;) Jest jednak jeden sposób, który zawsze dodaje mi masę energii – to uśmiech. Nic nie kosztuje, a kiedy podarujemy go sobie i innym, dzień potrafi wyglądać zupełnie inaczej.

  • Zdecydowanie światło ma na mnie duży wpływ, a raczej jego brak. Nasze mieszkanie jest dość ciemne (parter, gęste drzewa na podwórku, które zasłaniają światło) i jak tylko jest bardziej pochmurny dzień jest u nas ciemno i ponuro. Staramy się rozjaśniać pokoje jasnymi meblami, ale to nie zastąpi światła. Może pomyślę nad taką specjalną lampą… :)

  • Fajny wpis :) Motywujący! Pracuję nad porannym wstawaniem, to chyba jeden z najlepszych sposobów na energiczny start. I na pewno in więcej takich poranków pod rząd – tym lepiej :)

  • rozumiem Twoje uczucie, kiedy pomyślisz o fotografii to od razu dostajesz powera :) jak zajęłam się rękodziełem, to plan pójścia do pasmanterii po nowy stos włóczek powodował, że nie mogłam zasnąć z podekscytowania :) pasja to jeden z podstawowych sposobów na szczęście.. i odkąd w miarę regularnie biegam to zaczynam to po pierwsze lubić a po drugie wierzyć w te endorfiny po wysiłku :)

    • Kurcze muszę wrócić do biegania, ale mam teraz tak poobcierane nogi z nowych butów, że chwilowo chcąc, nie chcąc muszę sobie odpuścić…

  • Pasja to jeden z moich sposobów, a drugim jest przekonanie siebie, że należy się trochę poruszać. Po powrocie z ćwiczeń mam mnóstwo energii. Ona mnie wprost rozpiera i tak jak napisałaś światło… kiedy na dworze jest ładnie, świeci słoneczko to aż chce się człowiekowi żyć. Myślę, że mimo wszystko ma ono kluczowe zadanie, ale mogę się mylić. Spróbuję tego sposobu z nawykiem porannego wstawania. Przyda mi się :)