INSPIRUJE

JAK ZAINSPIROWAŁA MNIE #BLOGOWIGILIA W 10 PUNKTACH

 

Prowadzę bloga już od ponad roku. W tym czasie zdążyłam poznać wielu ciekawych ludzi, odkryć wiele blogów i sporo dodać do ulubionych. Poznawanie ludzi to coś bezcennego. Wymiana doświadczeń, wielogodzinne dyskusje, ale przede wszystkim odnajdywanie wiary w siebie. Ostatnio doszłam do wniosku, że jestem wszystkim czytelnikom winna trochę więcej szczerości. Ponieważ poniekąd jesteście moją siłą napędową, motywacją, a jednocześnie wsparciem.


 

Szczerość

Jak na każdego człowieka od zawsze gdzieś z najmniej oczekiwanej strony, czyhały na mnie problemy. Zazwyczaj radziłam sobie z nimi jak pies z nogawką spodni. Rozdrapywałam je, żeby w końcu dojść do wniosku, że trzeba je wyrzucić do kosza. Niestety nadszedł w moim życiu czas kumulacji, niestety nie w totolotku, a wygraną okazało się milion problemów. Długo oszukiwałam siebie, że świetnie sobie z nimi radzę, ukrywając je na dnie swojej duszy. Myślałam wtedy, że kiedy są bardzo ukryte to nie istnieją. Jak bardzo się myliłam. Oprzytomnieniem dla mnie był mój mąż, który postawił sprawę na ostrzu noża. I to był przełom.

 

Jak to się zaczęło?

W zasadzie akcja rozwijała się w bardzo powolnym tempie. Najpierw długie starania o dziecko. O nasz mały-wielki cud. W końcu się udało. Na chwilę, na momencik. Dwa poronienia 6 i 12 tydzień. Początek problemów w pracy. Małżeństwo wisi na suchym, zniszczonym włosku. Załamanie, odbieranie satysfakcji i brak zadowolenia z wykonywanych przeze mnie obowiązków, oczywiście w pracy zawodowej. Moja samoocena już wtedy była sporo na minusie. Płacz, nieprzespane noce, brak apetytu, w końcu musiałam dotknąć dna. Do tego wszystkiego nie udane in vitro, w którym pokładaliśmy tyle nadziei. I strata przyjaciela. Na szczęście cały czas był obok mnie mój mąż, nawet wtedy kiedy niżej spaść się już nie dało. W końcu padła decyzja o wizycie u psychiatry, stale odkładana. Ciągle w głowie te same myśli mi krążyły. Jaki to wstyd, ja i psychiatra. Jednak wtedy już nie miałam nic do stracenia. Odważyłam się. Z perspektywy czasu wiem, że to była bardzo dobra decyzja.

 

Co z tym ma wspólnego #blogowigilia?

Całkiem sporo. Cóż kiedy już byłam na poziomie całkowitej bezsilności, zaczęłam unikać ludzi. Widywałam ich kiedy było to konieczne, albo kiedy chwilowo odskakiwałam na chwilę od dna. Mój lekarz stale zalecał mi kontakt z ludźmi, a ja nagminnie wyszukiwałam coraz to nowsze wymówki. Wszystko zaczęło się jednak stopniowo zmieniać, kiedy zaczęłam czytać bloga Ani.  Każdego dnia, próbuję postawić grubą linię, oddzielającą tamten niemiły etap życia. Każdego dnia jest coraz lepiej. Może niebawem całkowicie odetnę się od tego.

Blogowigilia to kolejny punkt w integracji z ludźmi i odzyskaniu wiary w siebie. Dziękuję wszystkim z kim mogłam zamienić chociaż kilka słów. A z tymi, z którymi nie udało się, mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja ;)

 

inspiracyjna #blogowigilia w 10 punktach

1. Nie jest może ona bezpośrednio związana z tytułowym wydarzeniem, ale gdyby blogowigilia się nie odbyła, tej inspiracji nie miałabym okazji doznać. Cudowne przyjacielskie ciepło psiaka znajomych, zainspirowało mnie jeszcze bardziej. Chcę pieseła i będę miała. Na zdjęciu wyglądam tragicznie, bez tapety i zaraz po przebudzeniu, ale staram się nadrobić uśmiechem.

IMG_5766

 

2. Więcej zdrowia i uśmiechu. Soki ze świeżo wyciskanych owoców, to jest to co tygryski lubią najbardziej.

IMG_5877

 

3. Pozytywne nastawienie, tego ciągle uczę się od Ani. Dziękuję Ci i dziękuję za książkę !

IMG_5824

 

4. Nowe znajomości, wymiana poglądów, doświadczeń. Sporo pozytywnej energii.

IMG_5918

IMG_5966

IMG_5854

 

5. Spojrzeć na świat niecodziennie oto jest wyzwanie!

IMG_5888

 

6. Inspirowanie innych, jakże to miłe doświadczenie. Chcę więcej i więcej…

IMG_5968

 

7. Odnaleźć w sobie dziecięcą swobodę…

IMG_5844

 

8. Odkrywać nowe miejsca, zachwycać się i inspirować nimi…

IMG_5866

 

9. Częściej się wygłupiać i śmiać z samej siebie. Z innych też, a co! Cyber Marian to nie lada inspiracja ;)

IMG_5913

 

10. Czasem zaszaleć trochę bardziej z wielkim uśmiechem na twarzy…

IMG_5811

IMG_5826

 

****

Miało być 10, ale to jest bonus, jeden z najważniejszych punktów. Dawać z siebie więcej, biorąc przykład z innych. Dziękuję za tak cudowną, dopiętą na ostatni guzik imprezę. Warto było. Do następnego roku.

IMG_5896

IMG_5911

 

A Ciebie co zainspirowało ?

 


 

19 thoughts on “JAK ZAINSPIROWAŁA MNIE #BLOGOWIGILIA W 10 PUNKTACH”

  1. To zdjęcie z psem :) przepiękne, naturalne i pełne ciepła :) bardzo mi się podoba, a blogowigilia, cóż chciałam w tym roku doświadczyć tego co wszyscy tak pięknie opisują – wspólnoty, ciepła, inspiracji niestety nie jest mi to dane – blogowigilia nie dla wszystkich.

  2. Szkoda, że nie porozmawiałyśmy. Mam nadzieję, że następnym razem się uda, a do tego czasu – głowa do góry. Mam nadzieję, że szybko wygrzebiesz się z dołka. Trzymam kciuki za wszystko – za poprawę humoru, za owocne starania i za spełnienie wszystkich marzeń, które posiadacie z mężem.
    To smutne, że człowiek musi się spotykać z taką ścianą – jednym zajście w ciążę przychodzi z łatwością, a inni – lata starań i straty, po których nic nie jest takie samo. Współczuję, rozumiem i trzymam kciuki za mały wielki cud :-*

  3. Patrycja! To był zaszczyt poznać Ciebie i Twojego męża! Jesteś cudowną kobietą, możesz być z siebie dumna! Cudownie, że byłaś na Blogowigilii, po przeczytaniu tego tekstu mogę tylko się domyślać ile to dla Ciebie znaczyło. Świetna relacja i przemyślenia! Dziękuję za ten tekst, uświadomił mi coś bardzo ważnego. Pozdrawiam i do zobaczenia! :)

  4. Gdybym wiedziała, że też tam jesteś, na pewno bym Cię znalazła i też dała trochę uśmiechu! No nic, pozostaje mi powiedzieć „do następnego razu”. Bo następny raz na pewno będzie, zwłaszcza jeżeli spotkania mają pomóc Ci wyjść z dołka ;) Trzymaj się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *