niepłodność
MYŚLI

ILE KOSZTUJE NIEPŁODNOŚĆ I JAK SOBIE Z NIĄ RADZIĆ

 

Pamiętam, jakby zdarzyło się to wczoraj. Ta chwila, a raczej te chwile, najchętniej wymazałabym z pamięci, gdyby tylko istniała jakaś zaczarowana gumka do usuwania wspomnień. Niestety takiej gumki nigdy nie było mi dane znaleźć. Teraz jednak bogatsza o wiele doświadczeń, nie szukam czarodziejskiej gumki, zamiast tego staram się wyciągać wnioski z każdego niepowodzenia.

Nie poniosłem porażki. Po prostu odkryłem 10.000 błędnych rozwiązań.

Thomas Edison

Te słowa mam przed oczyma w każdej chwili, kiedy upadam. To pomaga mi wstać i powiedzieć: "Trzeba poszukać innego sposobu".

Wspomnienia czasem bolą nas przez całe życie. Ale im bardziej o nich pamiętamy, tym więcej wniosków możemy z nich wyciągnąć.

 

Historia pewnej niepłodności

Bywały w moim życiu chwile kiedy kompletnie nie miałam ochoty wychodzić z domu. Marzyłam o tym, aby zaszyć się pod kołdrą, przytulić do poduszki i dać upust tym wszystkim gorzkim łzom.

Na wieść o każdej kolejnej ciąży innej kobiety, gardło zaciskało się tak, jakby ściskał je ktoś, kto właśnie upaja się znalezieniem swojej ofiary. Na wieść o każdym kolejnym porodzie, łzy lały się strumieniami, bynajmniej ze wzruszenia, raczej z załamania i wiecznego poczucia bezsilności. Moja samoocena już nie tylko dosięgła dna, ale zanurzyła się jeszcze głębiej. 

Kiedy idąc ulicą, mijałam obok ciężarną kobietę, moja twarz kamieniała, a żołądek zaciskał się z tak ogromną siłą, jakby chciał powstrzymać eksplozję.

Dzieci unikałam jak ognia. Każda chwila, kiedy ktoś nakazywał mi zabawę z dziećmi, była początkiem narastającej złości, która tłumiona, jeszcze bardziej potęgowała uczucie niechęci.

Pierwsze poronienie nastąpiło bardzo szybko. Niemal zaraz po tym kiedy dowiedziałam się, że zostanę Mamą. Jak to pięknie brzmiało. A pozostała tylko pustka.

Drugie poronienie było, stokrotnie większym bólem niż to pierwsze. Tym bardziej, że nastąpiło o wiele później. Kiedy już całkowicie dotarło do nas, że zostaniemy rodzicami, kiedy widziałam te małe stópki, które na ekranie monitora, nie przestawały dokazywać. Te oczka, ta buźka, każdy najmniejszy kawałeczek malutkiego, a jednocześnie ogromnego szczęścia. Badania prenatalne. Serduszko przestało bić. Strata, ogromna strata…

 

Ile kosztuje niepłodność ?

Można liczyć wszystkie poniesione wydatki na leczenie, badania, próby in vitro, czy nawet koszty paliwa, ale prawdziwym kosztem jaki ponosi każda para, borykająca się z tym problemem, jest samotność, niezrozumienie i bezsilność. Prawdziwej ceny nie da się przedstawić na banknotach.

Do rachunku z całą pewnością można dołożyć presję społeczeństwa. Skutecznie wpływa ona na obniżenie poczucia własnej wartości. Najgorzej kiedy w kółko słyszy się te same teksty (10 Tekstów, które usłyszysz kiedy długo starasz się o dziecko).

Frustracja, bezradność i zrezygnowanie to nieraz chleb powszedni dla większości par, u których pojawia się niepłodność.

Istnieje również niepisane prawo, że im więcej i bardziej się nie udaje, tym większą kwotę człowiek jest w stanie zapłacić. Czasem całkowicie gubiąc się w finansach, a przede wszystkim w życiu.

Jedno jest pewne, nie możliwym jest zrozumieć czym jest niepłodność, dopóki z tym problemem nie zetknie się sam na sam. Nawet kiedy próbujesz to sobie wyobrazić i wydaje Ci się, że wiesz jak to jest, pomnóż te uczucia razy 1000. To siła, która potrafi zabić od środka.

Jednak człowiek jest istotą zadziwiającą, bo potrafi to przeżyć. I żyć w myśl: "Co Cię nie zabije to Cię wzmocni". A nadzieja umiera ostatnia. Nawet kiedy wydaje nam się, że gorzej być nie może to, po pierwsze może być gorzej, a po drugie najważniejsze, może być lepiej. Tylko od Ciebie samego zależy, którą drogą podążysz. Czy ogarną Cię pozytywne czy negatywne myśli. To Ty sterujesz nimi, to Ty sterujesz swoim życiem.

 

Jak sobie radzić z niepłodnością?

Zmartwię Cię. Nie ma jednej, jedynej słusznej metody. Czasem wystarczy dobre słowo, drugiej połówki, innego dnia zwykły uśmiech. Niestety często to nie wystarczy i wtedy nie pozostaje nic innego jak zmienić nastawienie. Bo przecież jeśli nic nie możemy już zmienić to zawsze możemy zmienić siebie. A nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że dobrze byłoby zacząć właśnie od siebie.

***

Warto również wiedzieć na czym tak na prawdę się stoi. Tylko na solidnej podstawie można budować plan działania. Dobrym rozwiązaniem jest zapisanie wszystkich rzeczy, na które masz wpływ i możesz je zmienić (dieta, zdrowszy styl życia, ograniczenie stresu itp.), oraz rzeczy, których nie jesteś w stanie zmienić (np. tak jak w moim przypadku genetyka itp.). A następnie określić plan działania, najlepiej zapisując go na kartce, tak żeby zawsze można było do niego wrócić.

***

Pamiętaj, że na świecie jest wiele ludzi z podobnymi problemami. Być może dobry sposobem byłoby zarejestrowanie się na forum, którego tematem jest niepłodność. Można tam dostać ogromną dawkę wsparcia. Sama się o tym nieraz przekonałam.

***

Szczera rozmowa z partnerem (niejedna zresztą) działa naprawdę oczyszczająco. Dzielenie się swoimi emocjami, odczuciami i tym wszystkim co nas trapi, może Was jeszcze bardziej scalić. Natomiast kiedy brakuje dialogu, zaczniecie oddalać się od siebie. Pamiętaj niepłodność dotyczy Was na równi, chociaż każdy przeżywa ją inaczej, dla każdego jest przykrym doświadczeniem.

***

To co teraz napiszę jest, myślę najtrudniejszym etapem. Akceptacja siebie. Takim jakim właśnie się jest. Ze wszystkimi zaletami, wadami i całym bagażem życiowym. Brak dziecka, szczególnie dla kobiety może być sygnałem: Jesteś do niczego, beznadziejna. Co jest początkiem programowania negatywnych odczuć. A to jak myślimy o sobie jest dla organizmu instrukcją do działania. Nie pozwól, aby Twoje negatywne myśli sterowały ciałem.

***

Czasem najlepszym wyjściem jest pomoc psychoterapeuty. To nic złego szukać pomocy. Tym bardziej wstydliwego. Mogę potwierdzić to wręcz z własnego doświadczenia.

***

Najważniejszym jest, aby nie stracić wiary. Bo wiara góry przenosi!

 

Może pomyślisz, łatwo napisać, trudniej wprowadzić w życie. Masz rację, ale prawda też jest taka, jeśli się chce to można.

Jeśli masz swoje sposoby walki z konsekwencjami niepłodności, napisz o nich. Być może nie jednemu pomogą!

Powodzenia!

 

27 thoughts on “ILE KOSZTUJE NIEPŁODNOŚĆ I JAK SOBIE Z NIĄ RADZIĆ”

  1. Nie tracić wiary…
    Staraliśmy się o nasze dziecko 8 lat. Spróbowaliśmy wszystkich metod wspomagania zapłodnienia… Rozważyliśmy kwestię adopcji…
    I przestaliśmy wierzyć, że będziemy rodzicami.
    A potem, nagle i niespodziewanie, na teście pojawiły się dwie kreseczki… Niemożliwe dla lekarzy i medycyny, stało się możliwe!
    I kiedy już Franek przyszedł na świat, dowiedziałam się, że wielu ludzi (niektórych nawet nie znałam osobiście) otaczało nas przez czas naszych zmagań modlitwą do Pana Boga o rodzicielstwo dla nas. I uwierzyłam, że naprawdę nie można przestać wierzyć. I chociaż ja w czasie naszej walki o dziecko, nie umiałam prosić Boga o pomoc, bo nie wierzyłam, że On odpowiada na takie prośby, to wierzyli ci, którzy w naszej sprawie do Boga pukali.

    Przebrnąć, pozostając przy zdrowych zmysłach, przez ten trudny czas bardzo nam pomogło zaangażowanie w pomoc bedomnym zwierzętom. Byliśmy wolontariuszami w schronisku i fundacji prozwierzęcej. Nasz wolny czas poświęciliśmy tym bidom, co uchroniło nas przed rozpaczą.
    I takla jest moja recepta na ten trudny czas – poświęcić się czemuś, co sprawia Ci radość i daje satysfakcję.
    No i oczywiście nieustannie wierzyć, że Bóg ma dla nas plan i na pewno go nam w końcu objawi.

  2. Poruszasz bardzo ważne tematy. Sama mam obawy o przyszłość czy jestem płodna, czy wszystko będzie w porządku w tej sferze. Planowanie powiększenia rodziny już jest w głowie, myślach, ale strach temu towarzyszy nie wiadomo dlaczego.

  3. Dużo słów już padło, ale ja tak sobie myślę, że musisz być niesamowicie silną i dzielną kobietą, skoro potrafisz pisać o tak trudnych doświadczeniach w sposób tak mocno dodający otuchy innym… Nie znamy się, ale z całego serca życzę Ci powodzenia i będę trzymać mocno kciuki

  4. Jesteś kochana, że się tym dzielisz. Mogę powiedzieć tylko tyle, bo poruszyło mnie to do głębi, chociaż z macierzyństwem i ciążą niewiele mam jeszcze wspólnego, ale znam pary, które zdecydowały się na adopcję. Kocham ich dzieci i mają ogromny wpływ także na moje życie! Życzę powodzenia, Skarbie!

  5. temat trudny i bardzo mi bliski. 30 miesięcy starań, 4 nieudane inseminacje, teraz jestem w 23 tygodniu ciąży z in vitro. Morze wylanych łez, sporo wydanych pieniędzy kosztem wyjazdów, ubrań, wyjść itp. Małe długi. Każdy miesiąc był pełen nadziei, po czym pojawiał się okres i był olbrzymi dół. W pierwszych miesiącach jeszcze pełna nieświadomość, zdziwienie, że koleżankom wychodzi od razu, a nam nie. Sprawdzanie, czy wszystko dzieje się w odpowiednim momencie, próbowanie pozycji wszelakich, miejsc, wypoczynku, wyluzowania itd. Nic nie działało, nigdy nawet na chwilę się nie udało. Po jakimś czasie trafiliśmy do lekarza (na szczęście dość szybko, bo po 6 miesiącach), a tam niespodzianka, rozwalone hormony, sporo do ogarnięcia. Powolna walka z biologią, naturą, ciągłe wizyty u lekarza, tony leków, próby z medycyną naturalną, słuchanie cudownych „rad” znajomych, jak to im wyszło i dlaczego, coraz większe poczucie niezrozumienia. Poszukiwania w internecie, kilka forów, zatapianie się w czytaniu o niepłodności, wreszcie rozmowy z osobami, które tak jak ja miesiącami starają się o dziecko i którym także nie wychodzi. Zazdrość i radość, kiedy którejś z wirtualnych przyjaciółek wyszło, próby odejścia od forum, powroty.W końcu w marcu tego roku in vitro – olbrzymie szczęście, bo pierwsze i udane. Najpewniej mam bardzo słabej jakości komórki i naturalnie prawie nie było szans na ciążę – nie wiedziałabym tego bez in vitro. Czeka na nas jeszcze jeden mrozaczek, po którego za rok, dwa wrócimy. W ciążę uwierzyłam dopiero po usg prenatalnym, wcześniej świadoma tego, co może się jeszcze zdarzyć, wolałam się za bardzo nie przyzwyczajać.. Staraliśmy się 2.5 roku – dla jednych krótko, dla większości bardzo długo. Dla nas szmat czasu, który właściwie minął podporządkowany staraniom, nie żałuję, ale trochę zazdroszczę tym, których ten problem ominął, myślę że jak się tego nie przeżyje, naprawdę ciężko jest to zrozumieć, tę ciągłą walkę, ciągłą nadzieję, i ciągłe rozczarowanie

    1. Cieszę się, że Ci się udało. Tak naprawdę, szczerze. A już niedługo będziesz tuliła w ramionach swój największy skarb!
      Osobiście nie życzyłabym niepłodności nawet największemu wrogowi. A to wszystko co napisałaś to przykra prawda i rzeczywistość niejednej kobiety…

  6. Nawet nie wiem, jakich słów użyć, żeby faktycznie Cię pocieszyć i nie palnąć przy tym jakiegoś głupstwa (patrz tekst o 10 zdaniach). Wiedz, że internety są z Tobą całym serduszkiem. Będzie dobrze! ;)

  7. Nie miałam z tym problemu i pewnie nie potrafię w 100% zrozumieć tego, co przeżywasz, ale tekst mnie bardzo poruszył. Nawet gdybym potrafiła sobie wyobrazić ten ból, pewnie niemożliwe jest zrozumieć to aż tak dobitnie. Ja nie miałam takich problemów, ale są w życiu rzeczy, których pragniesz, a z wielu powodów nie możesz ich mieć. Ja nie mam pracy :) Wiem, że to może głupie porównanie, ale też czuję się okropnie, kiedy widzę szczęśliwe, pracujące osoby, kiedy ktoś dostaje umowę na czas nieokreślony, kiedy widzę ludzi, którzy nie muszą włóczyć się ciągle po urzędach pracy. To kiepskie porównanie, ale też czuję się z tym okropnie. Myślę, że wiary nie można tracić. Mam znajomą, która starała się przez wiele, wiele lat i wszystko wskazywało, że nic z tego nie wyjdzie. Po wielu latach jednak próba in vitro się udała, kiedy ona już kompletnie straciła nadzieję i pogodziła się z faktem, że nigdy nie będzie mieć dzieci. Jedno jest pewne. Dziecko, które pojawia się u rodziny z problemami, ma najlepszych rodziców na świecie.

  8. Współczuję z całego serca. Mam w rodzinie parę, która o dziecko starała się prawie 10 lat. Wszyscy im mówili, że powinni odpuścić i adoptować jakieś inne… I ja tego nie rozumiem, jak tak bardzo można się wpieprzać w życie innych, niby bliskich nam osób. Mimo wszystko u nich historia zakończyła się pozytywnie, mam nadzieję, że u Ciebie tak będzie.

  9. Jeśli zaszłaś w ciążę to znaczy ze nie jesteś niepłodna. Niepłodność to niemożność zajścia w ciążę. Ty masz problem z utrzymaniem ciąży. Miałam taką samą sytuację,na szczęście po 6 latach poszukiwań trafilam na dobrego specjalistę dzięki któremu dziś jestem Mamą. Życzę Ci wytrwałosci i spełnienia marzeń

    1. Niepłodność to nie jest niemożliwość zajścia w ciążę, wtedy raczej mowa o bezpłodności. U mnie problem leży głębiej niestety. Samo utrzymanie ciąży w moim przypadku nie jest problemem ;)
      Cieszę się, że dzięki wytrwałości zostałaś Mamą ;)

  10. Czytałam Twój post, ocierając jedną ręką kilka łez. To musi być straszna tragedia, stracić tyle ciąż i nadzieję na dziecko. Okropne, że czasem nie ma się na to wpływu i pozostaje tylko zadawać sobie pytanie „Dlaczego…?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *