Archive of ‘W KUCHNI’ category

JAK OSZCZĘDZAĆ NA JEDZENIU I NIE ZWARIOWAĆ

 

Remont idzie pełną parą. Ciągle jest coś do zrobienia. To się chyba rozmnaża. Mężozwierz remontuje, ja sprzątam, odnawiam meble, a tu jeszcze jakieś ubrania, aż się proszą, żeby wrzucić je do pralki, albo naczynia same zaczynają szukać drogi do zmywarki. A to chyba dobrze nie zwiastuje. W ferworze walki ciężko znaleźć czas na przyrządzenie smacznego obiadu. Jednak na samą myśl o zupie z torebki, robi mi się słabo. Pozostaje jedzenie na telefon. Dobra, miało być przede wszystkim oszczędnie, a do tego szybko i smacznie. No i zdrowo! Da się? Da!

(więcej…)

Życie potrafi zaskoczyć – kasza gryczana i cukinia

 

Chyba sama nie potrafię zliczyć na palcach rąk i nóg, swoich i Mężozwierza, ile to razy, odwiedzając sklepowe regały, najczęściej w Biedronce, w moim koszyku lądował inny od zamierzonego produkt. To ciągle był jeden i ten sam. Nigdy na przykład nie zdarzyła mi się sytuacja, w której zamiast cukru, przy kasie płaciłam za sól, albo zamiast koperku, w reklamówce miałam szczypiorek. Notorycznie jednak i całkiem nieświadomie, pakowałam do torby kaszę gryczaną zamiast jęczmiennej.

(więcej…)

KOTLECIKI Z KASZĄ JAGLANĄ – SZYBKI, ZDROWY OBIAD

 

Jest już prawie siódma rano, a ja od piątej staram się zacząć pisać ten post. Za każdym razem kiedy próbuję wpisać pierwsze słowo, coś skutecznie odwraca moją uwagę. A to Melisa drapiąca o drzwi wejściowe, bo znudziło jej się bieganie po ogrodzie, a to ktoś napisze na fejsie, albo po prostu pusty żołądek podpowiada: "Idź do lodówki". I tak właśnie zaraz zrobię, ponieważ wczoraj schowałam do niej coś zdrowego i bardzo smacznego. Nie wiem jakim cudem to uchowało się z wczorajszego obiadu, a było tak smaczne, że Mężozwierz wziął dokładkę. I było tak syte, że ja nie potrafiłam zjeść więcej. Może i dobrze, bo zaraz znowu zjem tą pychotę ;)

(więcej…)

SZYBKIE ZDROWE JEDZENIE – TO MOŻLIWE

zdrowe gotowanie

 

Zdrowe jedzenie to jedna z rzeczy, która jest dla mnie niezmiernie ważna. Z jednej strony, ze względu na moją chorobę, o tle autoimmunologicznym, z drugiej zaś, na czas, który jak dla każdego, tak i dla mnie nie jest łaskawy i nie stoi w miejscu. Oczywiście jestem jeszcze młoda i taką się czuję, głównie psychicznie (fizycznie wiele osób też bierze mnie za młodszą, czasem wręcz smarkulę), jednak pomimo tego dotykają mnie już pewne zjawiska starzenia się. Tu siwy włos, tam pękające naczynka, albo gdzieś tam  zmarszczka, której w zasadzie nie widać nawet pod mikroskopem. Czasem myślę, że nad lustrem powinnam powiesić sobie karteczkę z napisem: "Co się gapisz i wyszukujesz mankamentów, idź stąd!"

To wszystko, bądź co bądź, z czasem dało mi do myślenia. Zadałam sobie nawet pytanie, czy mogę jakoś te wszystkie procesy zatrzymać? Totalną głupotą byłoby wypisywanie tutaj bzdur. Cóż nie da się, ale można je przecież spowolnić, a chorobę mocno uśpić i nadzorować jak w śpiączce klinicznej.

 

(więcej…)

1 2 3 4