Moje alfabetyczne podsumowanie 2016 roku

Podsumowanie roku 2016

 

Długo zastanawiałam się od czego zacząć ten 2017 rok. Od postanowień, od planów, czy właściwie od podsumowania zeszłego. Ciągle biłam się z myślami, czy faktycznie jest co podsumować, jeśli blogowo cały rok okazał się klapą. Doszłam jednak do wniosku, że to był rok, który tak wiele mnie nauczył, że warto się tym podzielić z Wami, moi mili czytelnicy. Zastanawiam się tylko, czy ktoś tam po drugiej stronie monitora, jeszcze jest :)

 

 

Mam nadzieję, że znajdzie się tam jakaś zbłądzona duszyczka, która rzuci okiem na moje ostatnie 365 dni. Pomimo ciszy na blogu, w moim życiu działo się całkiem sporo. Ten czas bardzo zmienił mnie i moje nastawienie do życia. Myślę, że w bardzo pozytywnym kierunku, chociaż tych niemiłych doświadczeń było całkiem sporo. To one jednak uświadomiły mi jak krótkie jest życie. Jak wiele w życiu może nas ominąć. Właściwie to całe nasze życie może przejść gdzieś obok nas, a my nawet tego nie zauważymy.

 

Rok 2014 pokazałam wam w alfabecie świadomości, zaś 2015 w kolorach. W tym chcę pokazać go po prostu w alfabecie. Najprościej jak się da. Będzie to zestawienie myśli, które jako pierwsze skojarzą mi się z daną literą. Tak sobie pomyślałam, że będą najbardziej trafione. To tak trochę jak na wizycie z terapeutą. Bardzo często, to co jako pierwsze przychodzi nam na myśl, pomimo, że początkowo wydaje się jakby traciło sens, chwilę poźniej nabiera całkiem sporo sensu. Zaskakując wręcz. Uprzedzając pytania. Tak, chodzę do terapeuty. Nie wstydzę się tego ani trochę.

 

Podsumowanie roku 2016

 

A jak Ambicja

Stonowałam trochę ze swoją ambicją. Wreszcie.  Nie można przecież chwytać wszystkich srok za ogon. Trzeba uczepić się bociana i trzymać go mocno ;) A bocian to taki fajny Mężo – zwierz co dzieci przynosi. A kiedy już takie dziecko nam da, to trzeba szybko nauczyć się odpuszczać. Inaczej wpadnie się w machinę przytłoczenia. A ciężar będzie nie do uniesienia. I garba dorobić się można. Tak więc, prawie wszystko poszło w odstawkę, by Mama Łobuzerka, mogła się w całości oddać macierzyństwu.

 

B jak Balon

Za moim domem nadmuchano wielki, ogromny balon. Nigdy jeszcze tak blisko takiego nie widziałam. Rozmiary imponujące hahaha!

 

C jak czas

Czas kojarzy mi się z przemijaniem. A coś co przemija, kończy się. W Marcu odeszła osoba, którą kochałam, odkąd kochać umiałam, która kochała mnie i to najbardziej na świecie. Dla, której tym światem byłam. To Ona ocierała mi łzy, kiedy kolejny raz przychodziłam ze zdartymi kolanami. To Ona chciała dać klapsa, kiedy łobuzowałam (zawsze z powodzeniem uciekłam). To Ona była najwierniejszą czytelniczką tego miejsca. Z jej odejściem wykruszył się też kawałek jego kawałek. Cieszę się jednak, że prowadząc bloga mogłam napisać dla niej ten tekst.

 

D jak dom

Nasz dom w końcu jest prawdziwym domem, przepełnionym miłością, szczęściem i pampersami. Do tego ładnie ocieplonym i otynkowanym. Jeszcze małe poprawki i będzie idealny. Ba, z Karolcią już jest idealny.

 

E jak eeee zastanów się

No właśnie. W gorącej wodzie kąpana to idealne zestawienie słów, opisujące właśnie mnie. Działanie impulsywne to dokładnie Ja. Jak ta moja terapia wiele mi uświadomiła. A w szczególności to, że chcę wszystkiego na już i teraz właśnie!!! Często na łapu capu. Myśląc przy tym, że osiągnę od razu nie wiadomo jakie efekty. Jak w odbiciu lustrzanym można to zjawisko zaobserwować na Instagramie. Popatrzcie na zdjęcia, które wrzucałam na początku roku i jeszcze dalej wstecz. Charakteryzuje je jedna cecha. Nieprzemyślane. Z tą świadomością kończyłam tamten rok, aby ten zacząć na spokojnie i bez pośpiechu…

 

F jak fajka

Chyba w tym momencie przesadziłam. Czasem skojarzenia płatają nam figle. Nie palę. Więc o co chodzi? Hmmm, dom jest ocieplony to i w piecu Mężozwierz mniej pali. Chyba jakoś z tego wybrnęłam, mam nadzieję :)

 

G jak głowa

Wspominałam już o tym, że  w mojej głowie wiele się pozmieniało, przewartościowało. Uświadomiłam sobie, że życie tak krótko trwa. Szybko na to wpadłam, co? Teraz chcę je wykorzystać maksymalnie. Nie ograniczać się i wierzyć, że wiele jeszcze mogę osiągnąć.

2

H jak hałas.

Pierwsze skojarzenia jak na złość, przychodziły mi co prawda z literą H na początku, tyle, że tak naprawdę było to CH. Kolejne, pierwsze poprawne ortograficznie, padło na hałas. Tak, sporo go u nas. Takiego bardzo głośnego, ale dla ucha działającego jak miód na serce. No trochę przesadziłam, czasem co za dużo to nie zdrowo. Rzecz jasna, mowa tutaj o okrzykach wydawanych przez Karolcię. Jest ich całkiem sporo. Gadatliwe to dziecko, bardzo. Mama powiedziało jak miało 3 miesiące. To chyba nagroda za te wszystkie lata nieudanych starań.

 

I jak igła

Szycie w tym roku było moją piętą Achillesową. Chyba na palcach jednej ręki mogłabym policzyć ile razy zasiadałam do maszyny. Jednak na chrzest, sukienkę udało się uszyć. Na instagramie i we wpisie można ją zobaczyć. Szyciowo rok zakończyłam z myślą CHCĘ SZYĆ.

 

J jak jajko

Jajko kojarzy mi się na wiele sposobów. W zeszłym roku zarówno pozytywnie i negatywnie. Jajko to życie. To życie własnie łobuzuje w swoim kąciku. Jajko kojarzy mi się też ze świętami. Te zaś przyszło mi pierwszy raz obchodzić bez mojej Mamy. Ale jajko to też niespodzianka. Tych miłych życzę sobie w przyszłym roku więcej i więcej.

 

K jak kącik

Taki kącik zabaw. Karolcia nie ma jeszcze swojego pokoiku. To będzie możliwe po wyremontowaniu piętra w naszym domu. A tam to muszę uszyć kolejny worek bez dna. A z szyciem u mnie widzicie sami jak jest.  Póki co odstąpiłam córeczce mój kącik biurowy i zrobiłam jej tam miejsce do zabaw. Miejsce dla siebie ten udało się zrobić.

podsumowanie

 

L jak lalka

No cóż jak każda Matka uważam, że jej dziecko jest najładniejsze i najcudowniejsze. Próbując obiektywnie, uważam i tak, że jest ładna jak laleczka :D To też dlatego na Instagramie co chwileczkę Karolcie możecie zobaczyć.

 

M jak matka

To niewątpliwie był rok wielkich zmian. Mojej mamy już nie ma. Za to sama się stałam mamą. Najbardziej zaskakujący jest fakt, że urodziłam 26 maja, w dzień Matki. Lepszego prezentu naprawdę nie mogłam sobie wymarzyć.

img_20161215_171853-horz

N jak Norwegia

Ten kraj zawsze był mi bliski. Uwielbiam styl skandynawski. Te ich krajobrazy również. Nie lubię jedynie klopsików szwedzkich, ale to nie w Norwegii przecież je podają. Uwielbiam też książki Jo Nesbo. W zeszłym roku przeczytałam „Człowiek-nietoperz”, „Karaluchy”, „Czerwone gardło”, „Trzeci klucz”, „Pentagram”, „Wybawiciel”, zaczęłam „Pierwszy śnieg”.

 

O jak Opel

Nasz Opel w między czasie wyzionął ducha. Sprzedaliśmy więc go pod koniec roku, tak żeby nowy rok był rokiem nowych możliwości. Szkoda, że tak się nasza przygoda z nim zakończyła. Aktualnie zbieramy na nowe z salonu. Coś polecacie? Jakieś mało awaryjne. Istnieją takie w dzisiejszych czasach? Po cichu powiem, podoba mi się Honda Civic. Warto?

 

P jak pies

Mało go w tym roku było w świecie internetu. Jest jednak z nami, żyje i ma się dobrze. W zeszłym roku Melisa przeszła zabieg usunięcia guzka i oczyszczenia zębów z kamienia.  Teraz ma piękny uśmiech. Ładniejszy od swoich właścicieli.

 

R jak Rafał

Kto wiedział, że Rafał to Mężozwierz? U niego wszystko w porządku. Ma chłop szczęście. Taka żona i taka córka. Co więcej, hmmm… dalej studiuje. Taki wieczny student, ale obronił się i dostał tytuł inż. przed nazwiskiem, a do tego dostał stypendium dla najlepszych studentów. Mądry ten Mężozwierz :)

 

S jak spełnienie

Spełnienie marzeń, jak zapewne się domyślacie. Największym było dziecko. Z tych mniejszych. Nowa kuchnia. Upragniony Thermomix. Te dwie rzeczy to sprawiły, że nawet ja umiem gotować :P A na poważnie to w końcu naprawdę chce mi się gotować. Jakie nowa kuchnia może zdziałać cuda, nie?

3

T jak Tango

Wiele nieraz chciałam zmienić w swoim życiu. Niestety wprowadzenie każdej zmiany kończyło się powrotem do starych nawyków. Taki taniec dookoła własnej osi. Znudziło mi się to. Chcę tańczyć inaczej. Co z tego wyniknie. Czas pokaże.

 

U jak usta

Jak usta to całowanie. Co ja się nacałowałam przez ten miniony rok. A tym wybrankiem nie był Mężozwierz, tylko Karolcia. Też nie umiecie się opanować i całujecie ciągle swoje małe bobasy?

 

W jak wiara

Myślę, że w zeszłym roku zaczęłam tak prawdziwie wierzyć w siebie i swoje możliwości. W przerwa w blogowaniu była moją decyzją, świadomą decyzją, trudną decyzją, ale potrzebną. Uwierzyłam również, że spełnianie swoich potrzeb, może dać więcej niż robienie wokół wszystkiego innego, co te potrzeby zgarnia na ostatni plan.

W drugim półroczu odważyłam się przyznać przed sobą, że nie daję już rady i że taka przerwa jest mi potrzebna.

Uwierzyłam także, że każdy może odnieść sukces, jeśli ma jasno określone cele i wystarczająco mocno tego chce. Ale wszystko małymi kroczkami i nic wbrew sobie.

 

Z jak zazdrość

Wyrzuciłam z siebie wiele negatywnej zazdrości. Zamieniając ją w inspirację do zmian na lepsze. Chciałabym wyrzucić ją z siebie całkowicie. Tylko czy to w ogóle możliwe?

 

Do napisania tego alfabetu zainspirowała mnie Paula z One Little Smile. Mam nadzieję, że jest wystarczająco dobry :D Zajrzyjcie też do niej koniecznie.

Trochę liczb na koniec.

Mój instagram zebrał 8193 like, w porównaniu do poprzedniego roku (3500) jest całkiem fajnie.

Fanpage to ponad 1000 szpilek lubiących to miejsce. Wcześniej 500. Też super.

Blogowo. Bez zmian w statystykach. A to też dobrze, biorąc pod uwagę, blogową ciszę.

Dzięki! Wy też tworzycie to miejsce!

Pa!

Szczęśliwego Nowego!