5 PIOSENEK NA POPRAWĘ HUMORU

W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, kiedy nie ma ochoty zupełnie na nic. U mnie niestety często taki stan, wpycha się drzwiami i oknami. Na ogół staram się z nim walczyć, chociaż czasem jest tak ciężko. Ostatni czas szczególnie mnie nie oszczędza. Z każdego strony atakują mnie większe, bądź mniejsze problemy. A to zdrowotne (najczęściej), a to natury finansowej, albo sto innych. Za pewne nie jestem odosobniona i wiele z Was przeżywa podobne rozterki. 

Co robić kiedy nic się nie chce?

Mój, pewnie mało oryginalny sposób, to słuchanie muzyki. Muzykoterapia znana na świecie jest nie od dziś, a jej wpływ na nastrój człowieka jest niepodważalny. Każdy z nas inaczej odbiera ten sam utwór, ponieważ wywołuje w nas odmienne emocje. Dużo zależy od preferencji danego osobnika. 

Mój gust muzyczny jest nico skomplikowany i nawet ja sama nie jestem w stanie tego wyjaśnić. Od dawna wiadomo, że składanki muzyczne komponowane przeze mnie są, jakby to określić "zaskakujące". Po całkiem spokojnym, relaksującym utworze muzycznym, można by się przestraszyć, niesamowicie energicznym, pełnym życia kawałkiem. Taka już jestem, dziwna i skomplikowana i nie zmienię się :) A tymczasem zapraszam do posłuchania 5 piosenek na poprawę humoru.


Muzyczny nr 5

Uwielbiam go od zawsze, a piosenki Fly Away, czy I belong to you to dla mnie prawdziwa klasyka. Lenny Kravitz, cudowna twórczość wykraczająca poza ramy gatunku i stylu. Jego muzyka niesie za sobą ogromną moc i niezwykle ogromny ładunek emocjonalny. A nowy singiel The Chamber zapowiadający nową płytę Strut, przenosi mnie w inny, lepszy świat.


Muzyczny nr 4

Kiedy słucham tego muzycznego cuda, odkrywają się we mnie pokłady wrażliwości, o których nie miałam pojęcia, a myśli krążą wokół tej jedynej najważniejszej osoby. The Book of Love, magiczna, niepowtarzalna atmosfera tej piosenki przenosi mnie w totalne zapomnienie, świat nie istnieje. Cudowne wzruszające słowa.


Muzyczny nr 3

Nie ma większej muzycznej motywacji do zmian, jak ta piosenka. W jaki ona dosadni sposób określa uporządkowanie w mojej głowie. Słuchając jej, za każdym razem dorastam do wprowadzenia wielkich porządkowych zmian. Mambałaga formacji Luxtorpeda to nr 1 na pozbycie się złych emocji. Luxtorpedy zaczęłam słuchać przypadkiem, kiedy to jadąc samochodem wpadła mi piosenka z muzycznego nr 2.


Muzyczny nr 2

Kolejny przepełniony nieziemską siłą, kawałek, który zaczarował mnie w drodze do domu. Jechałam jak zahipnotyzowana, a jednocześnie zafascynowana i tylko jedno mogę powiedzieć: "Ta piosenka jest o mnie". Szczerze polecam twórczość zespołu Luxtorpeda, za szczere i głębokie przesłanie, za pozytywną dawkę powera i za niepowtarzalny głos Hansa.


Muzyczny nr 1

Ta piosenka jest wyjątkowa, przyciągająca wspomnienia, które wracają jak bumerang. Wspomnienia, tego jedynego cudownego dnia, kiedy to jeszcze całkiem młodziutka kobietka, powiedziała magiczne TAK. Fields of gold na zawsze pozostanie w moim sercu. Z dedykacją temu jedynemu…

A Wy jakie macie ulubione poprawiacze nastroju ?


  • Davidos El Caminos ;)

    Jeśli chodzi o poprawę humoru i nie tylko to na pewno będzie to np. Goombay Dance Band – Sun Of Jamaica :) Pozdrawiam;)

  • luxtorpeda – byłam w weekend na ich koncercie – świetna dawka energii!

    • Ja to zawsze kiedy są w pobliżu akurat mam wyjazd i jeszcze mi się nie udało :P

  • Luxtorpeda… o matko nie znam ;) Synek śpi obok ale jak się obudzi to przesłuchamy.
    Mi na poprawę humoru czasem wystarczy „ogórek zielony ma garniturek”, które śpiewa moje dwuletnie dziecię ;)

    • ogórek w wykonaniu takiego malucha na pewno potrafi rozweselić każdego ;)

      • potrafi ;) w szczególności, że nie wszystkie wyrazie mówi wyraźnie. Jego polski jest jak mój turecki ;) (taaa chciałabym ;)) )

  • Ooo! Luxtorpeda – uwielbiam, zdecydowanie poprawia humor <3